Niektórzy ludzie przypominają sobie o zgromadzonej tkance tłuszczowej 1-2 miesiące przed wakacjami, inni rozpoczynają walkę w styczniu. Najwięksi desperaci pytają na forach dyskusyjnych, czy da się „zrobić formę” przez miesiąc. Spotyka się również osoby, które chcą się pochwalić przed rodziną świetną sytuacją, nierzadko widać ogłoszenia dotyczące wypożyczenia „męża”, „żony” czy nawet dzieci (tak, naprawdę nie żartuję). Podobna desperacja dotyczy odchudzania. Przejrzyjmy listę najgorszych rozwiązań.

Rozwiązanie 1: „głodówka”

Tak naprawdę nie musisz się głodzić. Do zniszczenia mięśni wystarczy ograniczenie podaży do 800-1200 kcal dziennie (dla kobiety). Dla mężczyzny do bezpiecznego odchudzania może nie wystarczyć nawet podaż 1500 kcal dziennie!

Są to diety: VLCD (nie mylić z VLCKD!), Dukana, warzywne, owocowe, militarne, ONZ („odchudzanie na zawołanie”), „ujemnych kalorii” i zapewne jeszcze kilkadziesiąt innych, równie bezsensownych rozwiązań. Owszem, te diety powodują bardzo szybkie efekty. Początkowy spadek wagi jest związany z odwodnieniem, utratą glikogenu oraz ograniczeniem podaży pokarmu (mniej zalega w ustroju). Kiedyś traciłem w ten sposób nawet 5 kg w 1-2 dni. I co z tego, skoro pozbywałem się tylko wagi, a nie tkanki tłuszczowej. W ten sposób zawodnicy sportów walki „robią wagę”, by zmieścić się w określonej kategorii wagowej. Takie rozwiązanie jest groźne dla zdrowia, czasem nawet dla życia. Ekstremalne odwadnianie niszczy nerki, a całokształt działań podejmowanych przed zawodami przez kulturystów bez wątpienia może nawet zabić (przynajmniej kilkunastu zawodników odeszło w takich okolicznościach).

Typowa głodówka, gdzie ograniczasz pokarm, dostarczasz tylko wodę, niekoniecznie musi być szkodliwa dla zdrowia, jeśli jest realizowana rozsądnie. Jednak raczej nie w celach odchudzających, ale prozdrowotnych. I trwa zdecydowanie za krótko, by dawać efekty odchudzające.

W literaturze [Bradley Elliott i wsp. 2016 r.] jest opisany przykład człowieka, który pościł 50 dni, przyjmując tylko płyny i multiwitaminy. Początkowo mężczyzna ważył 96.8 kg (przy 180.9 cm wzrostu), po 50 dniach 75.4 kg. Nie wiadomo, ile % tkanki tłuszczowej miał na początku, bo mężczyzna dokonał pomiaru na domowym sprzęcie (BIA cechuje niedopuszczalny błąd pomiaru – przekłamanie dotyczy zarówno % zawartości tłuszczu, jak i ilości beztłuszczowej masy ciała; należy liczyć się z 5-10% błędem). Na końcu głodówki mężczyzna miał ~20% tkanki tłuszczowej.

Fotografia po głodówce:

Wow! To super, a więc polecasz głodówkę? No właśnie, nie! Dlaczego? Wyniszczasz w ten sposób mięśnie, nasilasz efekt jojo i bezpośrednio zagrażasz swojemu zdrowiu. Ponadto na zdjęciu widać, iż mężczyzna nadal ma duże ilości tłuszczu podskórnego (na brzuchu).

Okazało się, iż u 34-latka wystąpiły:

  • hiperurykemia! Kwas moczowy normalnie jest w zakresie 208.2-416.4 μmol/L, u mężczyzny norma została przekroczona o 48.9%!
  • nadciśnienie tętnicze (niszczy wszystkie narządy, najbardziej nerki i serce, szczególnie lewą komorę => powoduje patologiczną przebudowę serca => zgon),
  • wzrost stężenia bilirubiny,
  • nienormalnie niskie stężenie cholesterolu.

Czym grozi hiperurykemia?

W normalnych okolicznościach, gdybym zobaczył takie stężenie kwasu moczowego, biłbym na alarm. Może to oznaczać uszkodzenie nerek (niewydolność o zróżnicowanej etiologii), bądź nadmierne wytwarzanie kwasu moczowego. Jeśli ktoś wytwarza za dużo kwasu moczowego, istnieje podejrzenie nowotworu lub niedoboru enzymów stymulujących metabolizm zasad purynowych. Hiperurykemia może wystąpić u alkoholików, przy białaczce, raku z przerzutami, szpiczaku mnogim (rodzaj nieuleczalnego chłoniaka; Myeloma multiplex), w cukrzycy, przy odwodnieniu (ze stosowaniem diuretyków -> kulturyści), po zatruciu ołowiem. [3] „Z niektórych badań, w których uwzględniono liczne czynniki ryzyka, wynika, że kwas moczowy może być niezależnym czynnikiem ryzyka, zarówno chorób układu sercowo-naczyniowego, jak i chorób nerek.” Wiąże się też podwyższone stężenie kwasu moczowego z nadciśnieniem tętniczym. [2] Hiperurykemia może oznaczać także rozpad mięśni, dnę moczanową, niedoczynność tarczycy, wstrząs lub zmniejszenie objętości krwi.

głodówka

Czy głodówka się opłaca?

Podsumowując: 50-dniowa głodówka spowodowała u 34-latka utratę wagi ciała, ale nie wiemy, ile mężczyzna stracił mięśni, a one długofalowo odpowiadają za zachowanie zdrowia, osiągów fizycznych i „spalanie” tłuszczu! Poza tym najprawdopodobniej mężczyzna zaszkodził swoim nerkom (nadciśnienie, hiperurykemia), sercu (nadciśnienie) i wątrobie (wzrost bilirubiny bezpośredniej). Całkiem możliwe, iż nadciśnienie tętnicze, jakie unormowało się u mężczyzny po rezygnacji z głodówki, było spowodowane nadmiarem kwasu moczowego.

Ponadto z innych badań (np. lekarza Robert Demlinga, Harvard Medical School, Boston)

wiemy, iż:

  • utrata 10% beztłuszczowej masy ciała powoduje upośledzenie funkcji układu odpornościowego,
  • utrata 20% beztłuszczowej masy ciała powoduje wolniejsze gojenie się ran, słabość, infekcje,
  • utrata 30% beztłuszczowej masy ciała powoduje słabość nie pozwalającą siadać, zapalenie płuc, brak gojenia się ran,
  • utrata 40% beztłuszczowej masy ciała powoduje śmierć, zwykle z powodu zapalenia płuc.

Istnieją niepublikowane szerzej badania, które mówią o śmierci ludzi wskutek głodzenia się. Zwykle następowało to między 43 a 70 dniem, natomiast pomiędzy 30 a 50 dniem pacjenci byli wyjątkowo słabi. Zresztą takie „badania” prowadzili niemieccy zbrodniarze w obozach zagłady (napisałem „badania”, gdyż nie miało to nic wspólnego z medycyną i nie dało żadnych korzyści medycynie). Te osoby nie miały nadwagi, więc umierały. Mężczyzna miał ponad 25 kg tkanki tłuszczowej, a więc miał skąd czerpać „zapasy”.

Oczywiście znam ludzi, którzy będą twierdzili, że “u nich to było inaczej”, że „mój kolega to...”, że „on słyszał, że taka dieta jest świetna”, że „moja koleżanka, to straciła tyle kilogramów...”. Skomentuję to następująco: zdarzają się przypadki przeżycia upadku z wysokości, ciężkiego wypadku drogowego lub wielokrotnego postrzelenia. Te osoby mają po prostu dużo szczęścia, w większości tego typu sytuacje nie kończą się dobrze. Jeśli możesz się odchudzać mądrze i racjonalnie, to nie wybieraj rozwiązań bezsensownych i groźnych dla zdrowia.

Wg badań, diety o zbyt niskiej podaży kalorii są szkodliwe:

  • w warunkach niedoborów energetycznych organizm bardzo często korzysta z tkanki mięśniowej, a to oznacza, iż po zakończeniu „głodowej diety” możliwe jest pogorszenie kompozycji sylwetki (tracone są mięśnie, czyli najważniejszy „piec” spalający tłuszcz i napędzający metabolizm spoczynkowy; to tak jakby tuning samochodu sportowego zaczynać od powolnego wyrzucania elementów silnika, konstrukcja pozornie będzie lżejsza, ale za jaką cenę?),
  • nawet 50% utraconej tkanki tłuszczowej wraca w ciągu miesiąca po zaprzestaniu stosowania restrykcyjnej diety, nawet gdy tylko nieznacznie zwiększy się podaż kcal (o ~400-500 kcal!),
  • podobna dieta ma negatywny wpływ na tarczycę, co prowadzi do spowolnienia metabolizmu spoczynkowego (to przynajmniej częściowo wyjaśnia, dlaczego z powrotem nabywa się tkankę tłuszczową). Przykładowo, mniejsze restrykcje kaloryczne, np. dostarczanie 20 kcal na kg masy ciała, przynoszą w ciągu 3 miesięcy spadek metabolizmu o ponad 10%!
  • restrykcyjne diety nie są zbilansowane, co powoduje liczne zaburzenia hormonalne (braki witamin, minerałów, niezbędnych tłuszczów, np. z grupy O-3, zaburzone proporcje omega-6 do omega-3 itd.),
  • u zwierząt restrykcje energetyczne przekraczające 40% prowadzą do zwłóknienia i apoptozy komórek serca oraz nasilenia w nich stresu oksydacyjnego, a także wydłużenia fazy skurczowej i rozkurczowej lewej komory serca. Upośledzenie relaksacji mięśnia sercowego jest wynikiem nagromadzenia w sarkoplazmie kardiomiocytów jonów wapnia.

Rozwiązanie 2: „DNP”

Wbrew błędnym informacjom powielanym w serwisie np. Youtube (Dawid Czechowicz), DNP nie był „stosowany przez żołnierzy do produkcji dynamitu w latach 30. XX wieku”. Autor ma rację odradzając DNP, jednak proponuję najpierw dowiedzieć się czegoś o substancji, a później wprowadzać w błąd rzesze internautów. DNP nie służy do produkcji dynamitu (do tego służy np. nitrogliceryna)! Ponadto żołnierze nie produkują materiałów wybuchowych! Otrzymują gotowe bomby, rakiety, granaty, miny, amunicję strzelecką etc. Niezwykle rzadko zdarza się, by jakikolwiek żołnierz potrzebował wytwarzać materiały wybuchowe. Z reguły otrzymują gotowe ładunki kruszące w postaci amunicji saperskiej (np. trotyl, heksogen, oktogen – cyklotetrametylentetranitroamina / HMX, PMW) przygotowane do detonacji sposobem elektrycznym, bądź też przy wykorzystaniu klasycznego lontu ze spłonką (zawierającą azydek ołowiu, trinitrorezorcynian ołowiu, piorunian rtęci, tetrozen lub azydek srebra, azydek rtęciowy, azydek miedziowy, acetylenek srebra, acetylenek miedziowy i inne). Drugi sposób określa się, jako ogniowy sposób detonacji materiałów wybuchowych i wykorzystuje się tam np. lont prochowy. Płomień palącego się lontu prochowego powoduje wybuch spłonki pobudzającej. Spłonka pobudzająca powoduje wybuch podstawowego ładunku MW (np. trotylu). Spłonka może zawierać np. azydek i pentryt.

DNP (2,4-dinitrofenol) jest bliskim krewnym melinitu C6H2(NO2)3OH – trójnitrofenolu, jest to konwencjonalny materiał wybuchowy (konwencjonalny, znaczy nie bazujący na rozszczepieniu np. uranu czy plutonu, przy wytwarzaniu wielkich ilości energii w reakcji jądrowej). DNP był wykorzystywany do produkcji materiałów wybuchowych we Francji, w czasie I Wojny Światowej (w latach 1914-1918), a nie w 1930 r. (jak twierdził w filmie  Dawid Czechowicz). Jak podaje Roger G. Perkins w publikacji z 24 października 1919 r., wytwarzano wtedy ilości liczone w dziesiątkach tysięcy ton rocznie. Na każde 10 tys. wyprodukowanych we Francji ton DNP (i mieszanek) od maja 1916 do maja 1917 r. zmarło ponad 16 osób. Stosowano tam dinitrofenol (DNP), trinitrofenol (tri-nitro-phenol, TNP) znany także, jako 2,4,6-trinitrofenol (kwas pikrynowy) oraz TNT (2,4,6-trinitrotoluen). TNT lepiej jest znany, jako trotyl, do dzisiaj jest używany na polu walki na całym świecie (co roku żołnierze Wojska Polskiego uczestniczą w zajęciach z użyciem TNT).

Istnieją dwa doniesienia dotyczące skutków zawodowego narażenia na dinitrofenol. Pierwsze dotyczy pracowników francuskich zakładów produkujących materiały wybuchowe, narażonych w miejscu pracy na pary i pyły 2,4-DNP (Perkins 1919).

Z reguły przy stosowaniu DNP obserwuje się:

  • hipertermię, przegrzanie ciała,
  • zwiększoną produkcję methemoglobiny, a to powoduje zablokowanie procesu oddychana ODDYCHANIA komórkowego, podobnie działa tlenek węgla (czad),
  • uszkodzenie serca,
  • ostre uszkodzenie nerek,
  • uszkodzenia wątroby, skorelowane z dawką środka, niestety występują po 10-20 dniach od ekspozycji na DNP,
  • zniszczenie słuchu i wzroku, nawet przy niewielkich dawkach,
  • stężenie mięśni,
  • następuje akumulacja potasu w nerkach, co prowadzi do hiperkaliemii (ostrej toksyczności),
  • agranulocytozę i neutropenię, to znaczy, iż układ odpornościowy zostaje w dużej części zniszczony, a pacjent może umrzeć przy stosunkowo niegroźnej infekcji,
  • zapalenie nerwów obwodowych,
  • tachykardię,
  • obfite pocenie się,
  • przyspieszony oddech,
  • zatrzymanie akcji serca,
  • wysypkę grudkowo-plamistą, pokrzywkę lub ciężkie złuszczające zapalenie skóry,
  • świąd,
  • poważniejsza hipertermia z reguły prowadzi do zgonu.

Ponadto DNP jest rakotwórcze, teratogenne i mutagenne.

W kilku przypadkach stwierdzono następujące zmiany w narządach wewnętrznych (po DNP):

  • w wątrobie: wybroczyny krwawe, rozpad hepatocytów na obrzeżach płacików i pyknotyczne jądra komórek okołoportalnych,
  • w nerkach: obrzmienia, pyknoza i nekroza komórek kanalików nerkowych, obrzęk tkanki interstycjalnej, rozdęcie pętli włośniczkowych i tętniczych, wybroczyny krwawe, rozpad komórek wyściółki kanalików nerkowych,
  • w żołądku: obrzęk i przekrwienie śluzówki oraz rozpad nabłonka gruczołowego,
  • w sercu: zapalenie mięśnia sercowego (jeden przypadek),
  • w ośrodkowym układzie nerwowym: przekrwienie rdzenia kręgowego, mostu i rdzenia przedłużonego, nieznaczne zwyrodnienie komórek zwojowych w moście (jeden przypadek).

Podsumowanie

Zarówno stosowanie głodówki, jak i DNP, może się skończyć powikłaniami zdrowotnymi. Długotrwała głodówka może być groźna dla mięśni, nerek czy wątroby. Pośrednio zagraża wszystkich narządom, przynosi więcej strat, niż korzyści. DNP bez wątpienia niszczy cały organizm i związek nie posiada dawki bezpiecznej. Równie sensowne jest jedzenie trucizny dla szczurów. Do odchudzania DNP nie służy już od lat 30. XX wieku i nadal odnotowuje się liczne przypadki śmierci związane z używaniem tej substancji.

Referencje:

Bradley Elliott, Michelle Mina,2 and Chrystalla Ferrier “Complete and Voluntary Starvation of 50 days”https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4982520/Daniel I. Feig, MD, PhD,

Duk-Hee Kang, MD, Richard J. Johnson, MD „Kwas moczowy a ryzyko sercowo-naczyniowe”  https://podyplomie.pl/kardiologia/09490,kwas-moczowy-a-ryzyko-sercowo-naczyniowe?pdf=true

Kathleen Deska PAGANA, Timothy J. PAGANA  „Testy laboratoryjne i badania diagnostyczne w medycynie”

Robert Demling, MD „The Use of Anabolic Agents in Catabolic States”

Roger G. Perkins „A Study of the Munitions Intoxications in France” Public Health Reports (1896-1970), Vol. 34, No. 43 (Oct. 24, 1919), pp. 2335-2374 https://www.jstor.org/stable/pdf/4575357.pdf

Johann Grundlingh & Paul I. Dargan & Marwa El-Zanfaly & David M. Wood  „2,4-Dinitrophenol (DNP): AWeight Loss Agent with Significant Acute Toxicity and Risk of Death" https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3550200/

Mateusz Szala, Tomasz Sałaciński „2,4,6-trinitrotoluen jako źródło nowoczesnych materiałów wybuchowych”. Przegląd Materiały Wysokoenergetyczne / High-Energetic Materials,  2015

Yuan-qiang Lu,† Jiu-kun Jiang, and Wei-dong Huang.„Clinical features and treatment in patients with acute 2,4-dinitrophenol poisoning” https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3048933/

http://archiwum.ciop.pl/zasoby/Dinitrofenol.pdf