Witam,
pomóżcie mi zrozumieć co robię źle, bo już tracę nadzieję.
Od 3 miesięcy jestem na cateringu 1500 kcal.
Ważę 69 kg przy 164 cm, mam 33 lata.
Koniec maja przeżyłam poronienie na początku ciąży (piszę o tym, bo wiem, że hormony mogą mieć wpływ).
Miesiąc cisnęłam na siłowni 3,4 razy w tygodniu trening obwodowy, sztangi, spinning, do tego jak się udało spacery.
Mam pracę siedzącą do tego stopnia, że pracuje w domu, więc praktycznie 8h nie odchodzę od biurka.
Mocno się stresuje, więc przyczyny niepowodzeń szukałam w kortyzolu, zaczęłam brać ashwagande i glinko biloba.
Od dwóch tygodni na czczo i przed obiadem piję ocet jabłkowy. Od kilku dni tą poranna dawkę zamieniłam na zakwas buraczany.
Miałam badaną tarczycę i cukier. Wszystko ok.
Pilnowałam mocno kalorii, nie jadłam żadnych przekąsek a moja waga stoi w miejscu a wręcz ostatnio zobaczyłam minimalny plus. Co robię źle?
pomóżcie mi zrozumieć co robię źle, bo już tracę nadzieję.
Od 3 miesięcy jestem na cateringu 1500 kcal.
Ważę 69 kg przy 164 cm, mam 33 lata.
Koniec maja przeżyłam poronienie na początku ciąży (piszę o tym, bo wiem, że hormony mogą mieć wpływ).
Miesiąc cisnęłam na siłowni 3,4 razy w tygodniu trening obwodowy, sztangi, spinning, do tego jak się udało spacery.
Mam pracę siedzącą do tego stopnia, że pracuje w domu, więc praktycznie 8h nie odchodzę od biurka.
Mocno się stresuje, więc przyczyny niepowodzeń szukałam w kortyzolu, zaczęłam brać ashwagande i glinko biloba.
Od dwóch tygodni na czczo i przed obiadem piję ocet jabłkowy. Od kilku dni tą poranna dawkę zamieniłam na zakwas buraczany.
Miałam badaną tarczycę i cukier. Wszystko ok.
Pilnowałam mocno kalorii, nie jadłam żadnych przekąsek a moja waga stoi w miejscu a wręcz ostatnio zobaczyłam minimalny plus. Co robię źle?
Krzysztof Piekarz