przejechać pół Polski z Gdańska do Warszawy żeby pogadać z guru, potrenować kilka godzin, chyba myślał że ktoś mu załaduje program jak Neo w Matrixie :] przy tym ciągnąć rodziców pracujących na kierowniczych stanowiskach. Mając tyle klubów w Gdańsku łącznie z klubem stunami prowadzonym przez montera kominków także wśród VIP-ów. Hmmm jakoś nie ogarniam całej sytuacji. Chłopak musi mieć baaardzo dużo czasu.
"Z czasem wyszkolą się też w walce szpadlem, sierpami i widłami" 

