Trenowałem prawie rok (realnych treningów) w klubie i noszę się z jego zmianą. Mianowicie to co mnie najbardziej wkurzyło to brak uwagi trenera, który być może i jakąs wiedzę posiada ale jednak skupia się tylko na zawodnikach. Niestety ja awansując do grupy zawodniczej nie mogłem liczyć na choćby 5 min uwagi po sparingu, korektę błędów itp. Na trening dojeżdżam 100km w dwie strony i chciałbym aby czas spędzony na macie nie był czasem straconym tylko dlatego, że ktoś wolałby abym płacił mu dodatkową forsę za treningi indywidualne (tak odbieram zachowanie trenera). Jego dziwnych zachowań jest cała masa ale jednak nie o to tutaj chodzi. Po prostu poczułem, że zrobiłem duży przeskok awansując do grupy zawodniczej, tam sparowałem, trenowałem jednak... od pewnego momentu stałem w miejscu bez postępu, błądziłem jak dziecko we mgle. Dzisiaj poszedłem do innego klubu i zaskoczyłem się pozytywnie. Tak wygląda moje zestawienie:
1) stary klub - doświadczony trener, medalista MP, trenował we Włoszech za młodu, brak umiejętności przekazania wiedzy, skupianie się jedynie na zawodnikach, poza jedną zawodniczką brak wyników jeżeli chodzi o kadrę męską, salka bardzo słabo wyposażona i mała, nieduży koszt jeżeli chodzi o opłatę miesięczną,
2) nowy klub - młody trener (podejrzewam, że doświadczenie tez ma małe), jednak pełen pasji i chęci do treningu, potrafi zmotywować, podchodzi do treningu bardzo profesjonalnie, trening był duuużo bardziej wyczerpujący aniżeli w moim starym klubie, brak jakichkolwiek wyników jeżeli chodzi o zawodników męskich i damskich (wszyscy raczej chodzą do mojego starego klubu, on jest na topie, jednak tam też sprawa sukcesów nie wygląda kolorowo), salka bardzo dobrze wyposażona, są gruszki, worki, ring, osobna siłownia, większy koszt jeżeli chodzi o opłatę miesięczną (tzn tutaj będę jeszcze negocjował cenę ale i tak wyjdzie drożej niż w poprzednim klubie),
Pytanie jest takie, czy lepiej zostać w obecnym klubie, zacisnąć zęby i pracować nad sobą czy zmienić otoczenie i.... też zacisnąć żeby i pracować? :) Generalnie miło zaskoczony jestem tym młodym chłopakiem, startował w MP w Starachowicach w 86kg, pierwszą walkę wygrał z zawodnikiem tak uwielbianej tutaj Palestry :) Kolejną niestety przegrał i odpadł. Kolejny zawodnik od nich także wygrał pierwszą walkę (bodaj też z zawodnikiem z Wawy) by potem przegrać na pkt.
Prosiłbym o opinię odnośnie takiej decyzji, czym byście się kierowali itd.
1) stary klub - doświadczony trener, medalista MP, trenował we Włoszech za młodu, brak umiejętności przekazania wiedzy, skupianie się jedynie na zawodnikach, poza jedną zawodniczką brak wyników jeżeli chodzi o kadrę męską, salka bardzo słabo wyposażona i mała, nieduży koszt jeżeli chodzi o opłatę miesięczną,
2) nowy klub - młody trener (podejrzewam, że doświadczenie tez ma małe), jednak pełen pasji i chęci do treningu, potrafi zmotywować, podchodzi do treningu bardzo profesjonalnie, trening był duuużo bardziej wyczerpujący aniżeli w moim starym klubie, brak jakichkolwiek wyników jeżeli chodzi o zawodników męskich i damskich (wszyscy raczej chodzą do mojego starego klubu, on jest na topie, jednak tam też sprawa sukcesów nie wygląda kolorowo), salka bardzo dobrze wyposażona, są gruszki, worki, ring, osobna siłownia, większy koszt jeżeli chodzi o opłatę miesięczną (tzn tutaj będę jeszcze negocjował cenę ale i tak wyjdzie drożej niż w poprzednim klubie),
Pytanie jest takie, czy lepiej zostać w obecnym klubie, zacisnąć zęby i pracować nad sobą czy zmienić otoczenie i.... też zacisnąć żeby i pracować? :) Generalnie miło zaskoczony jestem tym młodym chłopakiem, startował w MP w Starachowicach w 86kg, pierwszą walkę wygrał z zawodnikiem tak uwielbianej tutaj Palestry :) Kolejną niestety przegrał i odpadł. Kolejny zawodnik od nich także wygrał pierwszą walkę (bodaj też z zawodnikiem z Wawy) by potem przegrać na pkt.
Prosiłbym o opinię odnośnie takiej decyzji, czym byście się kierowali itd.
Krzysztof Piekarz
.