Ehh...Parę dni mnie nie było na forum i aż się pojawię, żeby zabrać głos...Uważam, że ludzie mocno przeginają.
Czytam komentarze na necie, a tam zdania w stylu"Pudzian to żywiocy nieudacznik". Kim jest taki typowy Kowalski, aby pieprzyć takie bzdury? Pudzian reprezentuje Polske za granica, zgarnia kupę kasy-cięzko nazwać go życiowym nieudacznikiem.
Wiecie jest taka tendecja wśród nas Polaków-jak ktoś odniesie sukces, to trzeba mu dosrać, co by się nie czuł za dobrze. Chyba, że akurat jest"na fali". Mam wrażenie, że z takim Adamkiem było podobnie, też wiele osób prognozowało mu przegraną w ostatniej walce.
Moim zdaniem Pudzian w pierwszej rundzie zdecydowanie górował. Japoniec obity, lezał nieraz na deskach obalony przez Pudziana. Pudzian nacierał[nieważne, że na pałe], Japończyk przeważnie się cofał.
Druga runda-Pudzian po pierwszym gradzie ciosów wysiadł kompletnie kondycyjnie. Walczył głównie na przetrzymanie-obalenie i parcie Japończykiem w stronę lin, po to aby odsapnąc. Cały czas walka na przetrzymanie. Japoniec wyprowadził parę low kicków, które według niektórych"obracały"Pudzianem-za cholere bym tego nie powiedział.
Trzecia runda-gdyby była byłby remis, może ze wskazaniem na Japońca-ale tutaj można tylko gdybać.
Podsumowując:
Walka:
1 runda-Dominacja Pudziana.
2 runda-Walka na przetrzymanie, kondycja Pudziana sięga poziomu dna.
Technika-Pudzian atakuje na tzw."dawaj telefon", jak ktoś to już napisał.

Zero technika praktycznie... Ale ważniejsza jest jedna rzecz, o której zaraz napisze.
Japoniec-nic nie pokazał tak naprawdę, poza paroma kopniakami przyciśnięciem Pudziana raz w parterze-z tym, że to i tak Pudzian go wtedy sprowadził na ziemie.
Wynik starcia:
Japoniec cała obita twarz.
Pudzian-zero śladów, zadyszka.
Pudzian wygrał.
Starcie za dwa tygodnie-niestety ale przegrana Pudziana, tutaj niemalże nie mam wątpliwości, w cuda nie wierze. Przez te dwa tygodnie to może Pudzian dopracuje jeden chwyt, co by pokazać, że coś robi na treningu ale niestety...Sylwi nie pokona w pierwszej rundzie, a patrząc na jego kondycje-sam może dostać
KO pod koniec walki[jak nie wcześniej], jak już nie będzie w stanie nawet się zasłaniać.
Ps.Z góry zaznaczam, że nie znam się na sztukach walki-mówię to co widziałem oczami laika...A czego jednak, przynajmniej w pewnej części wiele osób moim zdaniem nie dostrzega. Pozdrawiam.