Krzysiok, cieszę się że na tym forum są jacyś ludzie, którym prywatne interesy nie przesłaniają horyzontu. Zamiast pisać jakieś cuda o kolagenie proponowałbym:
- wyrzucić rozciąganie dynamiczne, tzn. machać sobie można, ale elastyczności mięśni tym sposobem się nie zwiększy
- wyrzucić rozciąganie izometryczne (co to w ogóle jest?) i zainteresować się poizometryczną relaksacją jeśli pragnie się jakiś zaawansowanych technik
- opierać się na rozciąganiu statycznym (nazywane tu chyba rozluźnionym)
- poszukać partnera do rozciągania, działa to wtedy dużo lepiej, można się całkowicie rozluźnić no i po prostu łatwiej
Tak ujęty systematyczny trening musi dać efekt, jeśli nie to mamy sprawę dla lekarza.
- wyrzucić rozciąganie dynamiczne, tzn. machać sobie można, ale elastyczności mięśni tym sposobem się nie zwiększy
- wyrzucić rozciąganie izometryczne (co to w ogóle jest?) i zainteresować się poizometryczną relaksacją jeśli pragnie się jakiś zaawansowanych technik
- opierać się na rozciąganiu statycznym (nazywane tu chyba rozluźnionym)
- poszukać partnera do rozciągania, działa to wtedy dużo lepiej, można się całkowicie rozluźnić no i po prostu łatwiej
Tak ujęty systematyczny trening musi dać efekt, jeśli nie to mamy sprawę dla lekarza.
btw sam od zawsze mam problem z elastycznością i często-gęsto 'cóś' mi się naderwie. Bez kolagenu bym nie pożył, a tak mam puszkę zawsze w kuchni na blacie - btw właśnie rano stwierdziłem, że moja lady musi znów dostać opieprz bo n-ty raz mi go 'zniknęła' 
