Walka bardzo dobra, i oczywiście na wysokim poziomie! Cotto wycisnął z siebie chyba max swoich możliwości, początkowo wydawało się że radzi sobie dosyć nieźle, niestety z biegiem rund sytuacja diametralnie się zmieniła. Cotto był zbyt wolny dla Pacquiao, Manny był w tej walce jak karabin maszynowy, był niesamowicie szybki, pokazał ,że ma cios i na prawdę mocną szczękę. Posłał dwa razy Cotto na dechy raz w 3 rudzie i tu jeszcze się nie obawiałem o Miguela i drugi raz w 4 rundzie i po tym knock downie myślałem ,że to już koniec. Pac Man trafił niesamowicie szybkim i czystym lewym sierpem na brodę. Pac Man przyjął kilka na prawdę mocnych ciosów od teoretycznie silniejszego przeciwnika i nie zrobiło to na nim większego wrażenia. Cotto większość walki zawalczył na wstecznym, widać było jego frustrację, momentami był całkowicie bezradny w swoich poczynaniach. Został na prawdę porządnie obity, nie wiem jak tam ale mi wydawało się że PacMan dawał trochę fory Miguelowi, chwilami stawał i nie atakował, myślę że gdyby podkręcił jeszcze bardziej tępo to walka w okolicach 8 rundy mogła by być już skończona. Jeszcze muszę powiedzieć że mam trochę żal do sędziego, według mnie zbyt wcześnie przerwał walkę powinien jeszcze pozwolić walczyć chłopakom . Szkoda mi Cotto gdyż darzyłem go większą sympatią. Jednak nie mogę tu umniejszać sukcesu PacMana, jest świetnym bokserem, przez ostatnie kilka walk walczy jak w transie i karta jest po jego stronie. Oczywiście jestem wśród tych wszystkich zwolenników którzy chcą walki Mayweather VS Pacquio. Zapewne ta walka była by mega wydarzeniem i super walką! Przekonali byśmy się kto jest tym nr 1 ! Kompletnie nie mam typu na razie na tą potyczkę. Floyd jest mistrzem obrony, jest bardzo szybki dodatkowo ma bardzo dobre
warunki fizyczne i te swoje długie łapska plus oczywiście posiada geniusz bokserski, który wyssał z mlekiem matki. Natomiast PacMan jest jak wyżej napisałem jak karabin on nigdy się nie wystrzela, idzie cały czas do przodu, szczękę ma bardzo odporną, ma ogromne serce i wolę walki, posiada również oczywiście ogromne umiejętności. Oby dwaj panowie mają mnóstwo amunicji w swoim arsenale. Wynik tej walki jest sprawą otwartą. Wydaje mi się że postawił bym na Paca, jest na ostrym gazie, jest zdecydowanie milszym i przyjaźniejszym gościem od Floyda. Już od dawna chciałem zobaczyć geyweathera na deskach, za te swoje pyskówki i dumę. Mam nadzieję że kasa się zgodzi i walka się odbędzie i zobaczymy to co każdy z nas chce zobaczyć! Oby tylko Floyd nie chciał zbyt dużo szmalu. Pozdroo
