Ja trenowalem u sifu Gradowskiego, wiec pokrotce opisze moje spostrzezenia:
1. Treningi:
- do 4 razy w tygodniu (wtorek, czwartek przy aleji JPII w centrum ; w sobote na saskiej kepie, w piatek mozliwy trening u sihinga bodajze na Ursynowie)
- treningi "lepkich rak" dodatkowo platne 100 pln za 4h zajec mniej wiecej raz na miesiac
- odplatnosc ok 150 za miesiac, do tego ok 150 pln za kazdy stopien. Seminaria koszmarnie drogie w granicach 350-500 zl za 1 dzien.
- jak sie nie myle, to
program treningowy przeprowadzany jest wg skryptow od Leung Tinga, wiec zgodnie z ta linia wing chun.
2. Przebieg treningu
- na poczatku treningu cwiczenie form (ok 15 min)
- reszta zajec poswiecona cwiczeniom kombinacji w parach
- od czasu do czasu cwiczenia izometryczne, wiec kondycyjnie jest to taki fitness, a nie normalna sw.
- sparingow brak, a wrecz sa zakazane... Dlaczego i jaki jest tego efekt, kazdy Ci powie...
3. Inne sprawy
- trzeba sie uodpornic na durnoty, jak wmawianie ludziom, ze sila fizyczna nie ma zadnego znaczenia, kobieta rozwali faceta, uderza sie ze sciegien a nie z miesnie itp...
- brak szacunku do innych sw. Cwiczenia w parach przeprowadzane sa jakby walczyli z soba "ludzie wing chun", bo z osobami z pozostalcyh stylow to sobie bez problemu wing-chunisci poradza.
- teoretyczne sytuacje do cwiczenia w parach sa czesto nierealne, bo cwiczy sie np niby obrone przed lewym prostym w sytuacji, gdy nikt nie potrafi uderzyc poprawnie
Reszte napisze wieczorem.