Widze, że nie czytacie tego co piszę...
Wyżej napisałem
"Co do w/w historyjki weźcie ją tylko za przykład nie chcę tu rozważać tego czy tak było chodzi mi o wyjścia z takich sytuacji
"
Mi się to nie przytrafiło tylko po prostu za jakiś czas wybieram się na zakupy z kobitą i wolałem troszkę się doinformować co i jak można zrobić.
Co do dzwonienia-pomysł dobry tylko wątpie, żeby nagle ktoś wsiadł w samochód pokonując ok. 100 km w przeciągu paru minut, chyba że ktoś jest w swoim mieście. Druga kwestia, że szkoda jeszcze telefon stracić.
Odwrócenie się z bananem i odejście-wątpię, sądzisz że grupa nastolatków, który świat przestępczy znają z W11 tak zrobią ?
Poza tym jak cię otoczą to po zabawie. Choć jest to nie szablonowe rozwiązanie.
W owym każdym większym mieście rynek jest monitorowany. Co do ataku nie wiem. Osobiście spotkałem się z sytuacją, że pobili jakiegoś kolesia na rynku w Krakowie i nikt się nawet tym nie zainteresował tylko z wystraszonym wzrokiem przechodnie patrzyli.
Na koniec dodam bo widzę, że coś to opornie idzie:
-sytuacja nie dotyczy mnie, opisałem ją ponieważ wydała mi sie ze to ciekawy przypadek na który nie znalazłem odpowiedzi jak chodzi o sytuacje podbramkową,
Queblo sog
Wyżej napisałem
"Co do w/w historyjki weźcie ją tylko za przykład nie chcę tu rozważać tego czy tak było chodzi mi o wyjścia z takich sytuacji
"
Mi się to nie przytrafiło tylko po prostu za jakiś czas wybieram się na zakupy z kobitą i wolałem troszkę się doinformować co i jak można zrobić.
Co do dzwonienia-pomysł dobry tylko wątpie, żeby nagle ktoś wsiadł w samochód pokonując ok. 100 km w przeciągu paru minut, chyba że ktoś jest w swoim mieście. Druga kwestia, że szkoda jeszcze telefon stracić.
Odwrócenie się z bananem i odejście-wątpię, sądzisz że grupa nastolatków, który świat przestępczy znają z W11 tak zrobią ?
Poza tym jak cię otoczą to po zabawie. Choć jest to nie szablonowe rozwiązanie.
W owym każdym większym mieście rynek jest monitorowany. Co do ataku nie wiem. Osobiście spotkałem się z sytuacją, że pobili jakiegoś kolesia na rynku w Krakowie i nikt się nawet tym nie zainteresował tylko z wystraszonym wzrokiem przechodnie patrzyli.
Na koniec dodam bo widzę, że coś to opornie idzie:
-sytuacja nie dotyczy mnie, opisałem ją ponieważ wydała mi sie ze to ciekawy przypadek na który nie znalazłem odpowiedzi jak chodzi o sytuacje podbramkową,
Queblo sog
