Trochę się boję teraz spadków :/. Narazie udało się ustrzec jakoś ale jak zejdę do 84-85kg to może być kiepsko :/.
Tak obiektywnie patrząc - dużo jeszcze jest do zrzucenia? Nie jestem jeszcze co prawda całkiem zadowolony z wyglądu ale już tak się przyzwyczaiłem do grubego cielska, że ciężko mi ocenić ile jeszcze zbić kilogramów ;). Potrzebuję po prostu oceny kogoś obiektywnego (znajomi mówią, że już starczy ale coś wkręcają ;P).
Aha - w ogóle nie wspomniałem, że dietę MOCNO zmieniłem (bo tamta nie przynosiła efektów). Teraz jest bardzo prosta sprawa - dziennie zjadam 450-500g mięsa (czasem drób, czasem wołowina, wieprzowina, różnie),
100g orzechów włoskich, 50g chleba, 50g sera gouda i wypijam szklankę mleka. To wszystko rozbite na 4 posiłki, węgle rano. Tak, wiem że to mało :/
Narazie dorzucę ze 100g orzechów włoskich i zobaczymy co dalej (aktywność ciężko mi zwiększyć - praktycznie codziennie siłownia/basen/sport).
Mało przejrzysty post wyszedł ale cóż zrobić ;). Dzięki za rady - pozdro ;)