Witam,
Jako że poszedłem na trening wakacyjny muay thai ( muaythai.bydgoszcz.pl )zdam małą ostrzegawczą relację. Otóż na pierwszy trening przyszedłem z kolegą. Trener niby zastępca ale przykłady wyglądem zewnętrznym nie dawał - palił wciąż papierochy, żółte zęby, wąsy coś jak żul. Przyszedłem z tatą więc jako rodzić chciał zobaczyć co na takim treningu jego własny syn będzie robił za 100zł miesięcznie. Dziwne ale trener nie zgodził się na to. Następnie czekał mnie lipny trening (bieganie, praca z workiem i tarczami) takie rzeczy w sumie mogę robić w domu/ w lesie. Następnie za dwa dni dowiedziałem się że tam trenuje się ponad rok ogólnorozwojowo w okręgu boksu i potem dopiero ewentualnie cię przydzielą na coś... Pomyślałem: Przecież strona zaprzecza wszystkiemu temu co jest na realnym treningu...
Świetne jaja - idziesz na muay thai a marnujesz czas na rzeczy które robiłeś dotychczas w domu. Paranoja.
Co prawda szefa (Artur Krakowiak) nie było ale w sumie wątpię że szkoliłby często i całkiem inaczej niż jego zastępca. Tyle przeczytanych obiecujących treści... jak widać to tylko biznes. Za to że nie przyszedłem na drugi dzień z kolegą trener był wręcz oburzony i zachęcał wciąż drugiego kolesia żeby na następny trening też przyszedł z kolegą. Ten mówi że miał operacje nosa a on że jak nos to nic mu nie będzie.
Pozdrowienia, chciałbym usłyszeć wasze zdanie na ten temat.
Jako że poszedłem na trening wakacyjny muay thai ( muaythai.bydgoszcz.pl )zdam małą ostrzegawczą relację. Otóż na pierwszy trening przyszedłem z kolegą. Trener niby zastępca ale przykłady wyglądem zewnętrznym nie dawał - palił wciąż papierochy, żółte zęby, wąsy coś jak żul. Przyszedłem z tatą więc jako rodzić chciał zobaczyć co na takim treningu jego własny syn będzie robił za 100zł miesięcznie. Dziwne ale trener nie zgodził się na to. Następnie czekał mnie lipny trening (bieganie, praca z workiem i tarczami) takie rzeczy w sumie mogę robić w domu/ w lesie. Następnie za dwa dni dowiedziałem się że tam trenuje się ponad rok ogólnorozwojowo w okręgu boksu i potem dopiero ewentualnie cię przydzielą na coś... Pomyślałem: Przecież strona zaprzecza wszystkiemu temu co jest na realnym treningu...
Świetne jaja - idziesz na muay thai a marnujesz czas na rzeczy które robiłeś dotychczas w domu. Paranoja.
Co prawda szefa (Artur Krakowiak) nie było ale w sumie wątpię że szkoliłby często i całkiem inaczej niż jego zastępca. Tyle przeczytanych obiecujących treści... jak widać to tylko biznes. Za to że nie przyszedłem na drugi dzień z kolegą trener był wręcz oburzony i zachęcał wciąż drugiego kolesia żeby na następny trening też przyszedł z kolegą. Ten mówi że miał operacje nosa a on że jak nos to nic mu nie będzie.
Pozdrowienia, chciałbym usłyszeć wasze zdanie na ten temat.
Krzysztof Piekarz