jedni mają taką psychę, że zawsze idą do przodu, a inni, że walczą z kontry. Nie bardzo wierzę, żeby te predyspozycje dało się zmienić.
A ja wlasnie Ci Kopt powiem, ze nie do konca sie z tym zgadzam.
Mysle, ze to o czym pisze autor jest ogolnym zmartwieniem poczatkujacych. Imo wynika to glownie z braku pewnosci siebie. Jezeli "wiesz", ze przeciwnik nie zrobi Ci krzywdy, jest na Twoim poziomie lub gorszy to atakujesz caly czas. Kiedy walczysz z lepszym boisz sie przejsc do ataku. Prawda jest jednak taka, ze aby walczyc praktycznie musisz atakowac, takie moje zdanie. Kiedy to zrozumiesz i wezmiesz za swoja filozofie zoabczysz roznice.
A ja wlasnie Ci Kopt powiem, ze nie do konca sie z tym zgadzam.
Mysle, ze to o czym pisze autor jest ogolnym zmartwieniem poczatkujacych. Imo wynika to glownie z braku pewnosci siebie. Jezeli "wiesz", ze przeciwnik nie zrobi Ci krzywdy, jest na Twoim poziomie lub gorszy to atakujesz caly czas. Kiedy walczysz z lepszym boisz sie przejsc do ataku. Prawda jest jednak taka, ze aby walczyc praktycznie musisz atakowac, takie moje zdanie. Kiedy to zrozumiesz i wezmiesz za swoja filozofie zoabczysz roznice.

Ile trzeba wlozyc pracy by najlepszym byc? Tysiace godzin, 300 poza domem dni...
Moj dziennik crossfit:
http://www.sfd.pl/Dziennik__Z_crossfitem_po_formę-t857818.html


