Martwy spod kolan inaczej zwany dociaganiem poprawia gorna faze ciagu. Zawodnicy startujacy w zawodach w przewazajacej wiekszosci martwy robia w kostiumie, ktory pomaga glownie w poczatkowej fazie ruchu, gore trzeba dociagnac praktycznie samemu - dlatego w ich treningach dociaganie jest nieodzownym elementem. To czy dzieki dociaganiu poprawimy wynik w normalnym martwym zalezy przede wszystkim od tego, ktora faze ciagu mamy slabsza. Jesli problem mamy z koncowka ruchu, czyli z ziemi zabieramy lekko, ale sztange dociagamy ciut nad kolana i nie mozemy sie doprostowac - wtedy dociaganie jest jaknajbardziej potrzebne. Jesli natomiast najwiekszy problem mamy na samym poczadku, sztanga wydaje sie przyspawana/przymarznieta do podlogi, wszystko co oderwiemy z ziemi wyciagniemy do gory, to w tym przypadku dociaganie nie zawiele pomoze. W tym przypadku o wiele lepiej sprawdzi sie
martwy ciag stojac na podwyzszeniu (to my stoimy na podwyzszeniu, sztange mamy nizej niz przy normalnym martwym) lub tzw. odrywanie - martwy robimy prawie tak jak normalnie, tylko sztange ciagniemy tylko do kolan i opuszcamy. Chyba ze mamy w planach starty w zawodach w kostiumie, wtedy musimy pracowac nad gora, bo w dole kostium pomoze. Tak czy siak dociaganie jest bardzo przydatnym cwiczeniem, z czasem podnosimy wieksze ciezary niz normalny maks, wzmacniamy w ten sposob miesnie stabilizujace pozycje - nie garbimy sie tak, wzmacniamy uchwyt i w ogole sztanga nie wydaje sie tak ciezka.