CZĘŚĆ I
dla eseistów:)
Pamiętam to jak dziś... piękny wakacyjny dzień. Obudziły mnie promienie słońca padające na moją twarz.
Od razu wiedziałem, że to będzie udany dzień. Pognałem do łazienki zmyć noc z twarzy i zacząć dzień
pełnią życia. Jak pełnia życia, to oczywiście pełnowartościowe śniadanko. Przyrządziłem więc sobie takowe,
a następnie udałem się na leżak i korzystałem z dobrodziejstwa natury jakim było słońce. Grzało niesamowicie.
Leżę, leżę, opalam się i po chwili przyszedł mi pomysł na naprawdę świenty relaks - trening. Migiem zerwałem
się z leżaka, jako że opaliłem tylko plecy - wyglądałem jak pokraka. Ale się tym nie przejmowałem i wciąż
gnałem do domu po ręcznik, rękawice i wodę. Wkońcu pojawiłem się na siłowni - temperatura wskazywała dużo
ponad 30 stopni Celsjusza. Wiedziałem, że to będzie morderczy trening. Po chwili zacząłem... Pot ściekał mi
po skronii, kropla po kropli spadała. Byłem tak wyciszony i skupiony, że słyszałem w podświadomości uderzenia
gdy spadały na ziemię. Ostatnie minuty treningu były niesamowicie męczące, czułem, że padam na twarz z
wycieńczenia. Ostatnie powtórzenie - w mięśniach litry krwi i jej wrzenie, a na twarzy zmęczenie.
Oh tak, to było piekielne ćwiczenie w piekielnie gorący dzień - tak piekielne, jak piekielnie czerwona jest
etykieta nowego stacka zwanego MASSACRA.
dla eseistów:)
Pamiętam to jak dziś... piękny wakacyjny dzień. Obudziły mnie promienie słońca padające na moją twarz.
Od razu wiedziałem, że to będzie udany dzień. Pognałem do łazienki zmyć noc z twarzy i zacząć dzień
pełnią życia. Jak pełnia życia, to oczywiście pełnowartościowe śniadanko. Przyrządziłem więc sobie takowe,
a następnie udałem się na leżak i korzystałem z dobrodziejstwa natury jakim było słońce. Grzało niesamowicie.
Leżę, leżę, opalam się i po chwili przyszedł mi pomysł na naprawdę świenty relaks - trening. Migiem zerwałem
się z leżaka, jako że opaliłem tylko plecy - wyglądałem jak pokraka. Ale się tym nie przejmowałem i wciąż
gnałem do domu po ręcznik, rękawice i wodę. Wkońcu pojawiłem się na siłowni - temperatura wskazywała dużo
ponad 30 stopni Celsjusza. Wiedziałem, że to będzie morderczy trening. Po chwili zacząłem... Pot ściekał mi
po skronii, kropla po kropli spadała. Byłem tak wyciszony i skupiony, że słyszałem w podświadomości uderzenia
gdy spadały na ziemię. Ostatnie minuty treningu były niesamowicie męczące, czułem, że padam na twarz z
wycieńczenia. Ostatnie powtórzenie - w mięśniach litry krwi i jej wrzenie, a na twarzy zmęczenie.
Oh tak, to było piekielne ćwiczenie w piekielnie gorący dzień - tak piekielne, jak piekielnie czerwona jest
etykieta nowego stacka zwanego MASSACRA.
')