Widziałem jak radzili sobie w warunkach realnej walki
ludzie "ocierający" się o kadrę Polski w różnych duscyplinach jak judo, zapasy, karate czy też boks. Były to nap*****lanki ze sprzętem typu noże, rurki, kije baseballowe ...
Myślę że oprócz braku mieczy samurajskich można było porównać takie zadymy do tych w których brali udział starożytni mistrzowie.
Zawodnicy o których mówię radzili sobie doskonale ...
Rozpierduchy typu 1 na 5 nie nalezały do rzadkości ...
Z tym że co może to zaskoczyć niektórych na forum ten samotny
bardzo często wygrywał ...
Opiszę tylko jedną z sytuacji:
- grupka właśnie takich "moich znajomych" stała na bramce w hotelu "Centrum" w Łodzi w 1996 roku na jesieni bodajże.
W tym samym czasie odbywały się MP w zapasach ...
Marek Garmulewicz zdobył właśnie złoty medal i wybrał się z drugim zapaśnikiem (Wolny albo Zawadzki, nie jestem pewien) do tego właśnie dyskoteki oblać złoty medal. Cała impreza skończyła się nad ranem bójką
ze "znajomymi", przy czym proporcja sił była 2-8 na korzyść "znajomych"
Pomimo przewagi liczebnej Garmulewicz radził sobie na tyle dobrze,
że jeden ze "znajomych" pociągnął kosą Garmulewicza tak,
że w szpitalu ledwo go odratowali ...
Ten "znajomy" który mi to opowiadał, był w szoku że nie mogli sobie poradzić z dwoma na***anymi zapasiorami, a wtedy "Centrum" to chyba była jedna z najsilniejszych łódzkich bramek ...
Czego to dowodzi??
1) Konfrontacje sa nadal, bo ludzie trenujacy SW bardzo często
wykorzystują swe umiejętności w podobnych mordobiciach jakie były w przeszłości.
2) Przewaga zawodników na światowym poziomie,
a resztą (która tez trenowała z sukcesami) jest tak olbrzymia,
że możemy sie domyslać jak wyglądałaby by ich walka ze starymi mistrzami ...
