Soku vs Nog- niespodzianka, lubie Nogów ale tym razem trzymalem za Sokiem. Dlaczego? Nie wiem dokladnie, chyba dlatego, ze wielu na dzien dobry go skreslilo. Oby namieszal i w nastepnej walce pokazal wiecej, aby potwierdzil swoje zwyciestwo nad Nogiem.
Diaz vs Gomi- kiszka jak dla mnie. Walka w porzadku ale to co Gomi pokazal to wola o pomste do nieba. Nie wiem, czy on spuchl czy chcial przykozaczyc ? :/ Sam sobie winien. Wg mnie to wlasnie moze zgubic jego kariere- kozaczenie i gwiazdorstwo. Trafil Diaza i nadal sie jak buklak, spuscil rece i chyba w pewnym momencie cwaniactwo zamienilo sie w brak sil. Konczaca Diaza byla bardzo fajna. Szacunek dla Nicka, a Gomiemy zycze, zeby spokornial i wzial sie za trening, nie lekcewazyl przeciwnikow i zeby w rewanzu i innych walkach pokazal kto jest debesciak.
Ali vs Shogun- B.dobra walka, ale krotka:) W stojce wyrownanie, chociaz fakt faktem, ze to Maurycy byl strona agresywniejsza. Koncowka iscie fiodorowa.
Dan vs Wand- no coz.

Bylem za Wandem, ale taki jest sport. Tak jak napisal Wilk "Umarł król! Niech żyje król". Dan byl swietny po prostu. Zasluzyl. A Wanderlei? Oby to nie byl jego koniec, chyba nikt nie podwazy tego, ze jest to osobowosc w mma i wiele wniosl do tego sportu i szkoda byloby go juz utracic. W walce no po prostu go nie bylo. W ogole nie byl agresywny praktycznie. Zreszta juz na staredownie widzialem, ze to ne ten Wand. Kiedys jak stal to w oczach mial furie jakiegos 'jaguara z amazonii', a teraz to szkoda gadac.

Wanderlei unleash the fury!!! Jak dawniej-
koko dżambo i do przodu... i mniej cepuj, wiecej boksuj i kolanami trzaskaj. A tak pozatym to wiedzial ktos, ze Dan nie ma zebow?
Ogolnie to i tak wole japonskie gale. Hamburgery jak zwykle buczaly :/ Eh... . A teraz co... moze walka dwoch wielkich przegranych -Wand vs Nog :> ; oraz Hendo vs Shogun
