Trzy grzechy Adamka i jego trenera
Katastrofalna walka Tomasza Adamka na Florydzie. Polak nie wykorzystał nokdaunu, doznał pierwszej porażki w karierze i oddał pas mistrza świata Chadowi Dawsonowi. - Przegrałem, bo Dawson był dla mnie za szybki - powiedział Polak po 12 rundach lania.
Przed pojedynkiem o tytuł w wadze półciężkiej wersji WBC w Kissimee trener Polaka Buddy McGirt powiedział, że na ring wyjdzie zupełnie inny Adamek niż w poprzednich pojedynkach z Paulem Briggsem. I rzeczywiście tak było, choć z pewnością nie takiego Adamka sobie wyobrażał.
Grzechy Adamka i jego trenera:
1. Przez całą walkę nie miał na leworęcznego przeciwnika pomysłu - to błąd taktyczny, wina trenera, który musiał wiedzieć, że Polak nie jest gigantem w walce z mańkutami. Trzej bardzo, bardzo słabi, ale za to leworęczni pięściarze przeboksowali wcześniej z Adamkiem pełne walki, a jeden położył go nawet na deski.
2. Przyjmował znów mnóstwo ciosów, a jego twarz nie przypominała ofiary wypadku samochodowego chyba tylko dlatego, że ciosów Dawson zadawał dużo mniej niż Briggs w obydwu krwawych klasykach i były one słabsze. Mało tego, obrona mimo włożonej podobno wielkiej pracy pozostała dziurawa, ale zniknęły całkiem zalety Adamka w ataku - kolejny błąd zawodnika i trenera.
3. Polak musiał zbijać kilka kilogramów przed walką, co z kolei odbiło się na szybkości - znów błąd zawodnika i trenera.
Źródło: gazeta.pl