Po wygraniu turnieju GP 2005 w wadze średniej organizacji Pride zawodnik
Chute Boxe - Maurício "Shogun" Rua nie miał tyle szczęścia w obecnym roku. Osiem miesięcy po feralnym wypadku jaki wydarzył się podczas walki z Markiem Colemanem, Rua doznał kolejnej kontuzji. Kilkanaście dni przed planowanym powrotem do ringu (pojedynek z Cyrille Diabate) Shogun uległ kolejnemu wypadkowi. "Parkowałem samochód w swoim garażu, byłem totalnie wykończony po sesji treningowej. Mój pies (pitbull imieniem Chacal) uciekł z podwórka na ulicę. Momentalnie wyskoczyłem z auta i pobiegłem, aby go złapać. Niestety zapomniałem zaciągnąć hamulca ręcznego i w momencie gdy trzymałem już psa samochód najechał na mnie od tyłu. Zostałem przewrócony, a auto przejechało po moim ramieniu i plecach." - wyjaśnia Brazylijczyk.
Na jego plecach i ramieniu pojawiły się poważne obtarcia i lekarze radzili mu odwołał zbliżający się pojedynek. "Nawet nie dopuszczałem do siebie myśli, że mógłbym nie walczyć. Te osiem miesięcy z dala od ringu prawie przyprawiły mnie o szaleństwo. Musze jednak przyznać, że było ciężko. Ta obecna rana tak bolała, że nie mogłem spać". Na dwa tygodnie przed datą pojedynku Shogun przerwał treningi, aby nie przeszkadzać w gojeniu się rany. "Wiedziałem, że moim głównym problemem może być przyjmowanie pozycji gardy w parterze. Jednak dzięki Bogu nie było to konieczne i wszystko dobrze się skończyło"
Obecnie Mauricio ma nadzieję, że złe czasy minęły i teraz myśli już o zbliżającej się walce z Kevinem Randlemanem, która odbędzie się w USA na gali Pride Real Deal (21 październik 2006). "Prawdę mówiąc to ja chciałem rewanżu z Colemanem, ale on tego nie zaakceptował i wystawił na przeciw mnie swego ucznia. Tak czy inaczej, to będzie świetna walka. Kevin to jeden z najsilniejszych zawodników w tej kategorii i do tego wspaniały zapaśnik. Ja jestem jednak gotów wprowadzić swoją grę. " - obiecuje Shogun
Zrodło :
www.mmaniacs.pl