To chyba mój pierwszy post.
Mam do Was pewne pytanie... Otóż wiąży się ono z moją przedwczorajszą przygodą. Byłem mianowicie w klubie, bania alkoholowa mi dopisywała
. Zaczęła się awantura o pewną dziewczynę, byłem tylko z kumplem i szykowała się ustawka nas dwóch na ich 5
(ja trenowałem Kyokushin przez około 2,5 roku teraz krótka przerwa, a kumpel kulturystyka już jakiś czas)No, więc ostatecznie stało się tak, że jeden koleś wyglądający raczej na moją wage tj. około 67 kg i nieco wyższy moze z 180 cm chciał ze mną solówke, zgodziłem się bo chciałem już wracać do domu i obawiałem sie młucki ze strony jego kolegów..Kumpel zauważył że był on nieco za bardzo pobudzony ale słowo padło
Ogólnie zaczęliśmy solówke z szacunkiem. Zaczęłem od mae-geri na brzuch przytkało typka troche wyszedłem , więc z pięścią na twarz, ale nie zdąrzyłem kolo rzucił mi się w nogi, przewrócił mnie pozawijał mnie nogami (widać miał jakieś pojęcie o parterze)no i zaczęła się seria cepów. Dostałem może ich z 10 oddałęm moze z 3, ciągle miałem nadzieje że zmienie jeszcze cos w moim położeniu, ale nie dało sie wyrwać. Zaprzestałem walki, bo nie chciałem starszej schizować swoim wyglądem
Koleś przyznał mi sie że trenował 6 lat street figt.. No, ale do sedna rzeczy: Jak nie dać się sprowadzić do parteru (jeżeli się o nim nic nie wie), gdy kolo rzuca Ci się w nogi ? Co robić w takich sytuacjach ? Z góry dziękuje za odpowiedzi.
Mam do Was pewne pytanie... Otóż wiąży się ono z moją przedwczorajszą przygodą. Byłem mianowicie w klubie, bania alkoholowa mi dopisywała
. Zaczęła się awantura o pewną dziewczynę, byłem tylko z kumplem i szykowała się ustawka nas dwóch na ich 5
(ja trenowałem Kyokushin przez około 2,5 roku teraz krótka przerwa, a kumpel kulturystyka już jakiś czas)No, więc ostatecznie stało się tak, że jeden koleś wyglądający raczej na moją wage tj. około 67 kg i nieco wyższy moze z 180 cm chciał ze mną solówke, zgodziłem się bo chciałem już wracać do domu i obawiałem sie młucki ze strony jego kolegów..Kumpel zauważył że był on nieco za bardzo pobudzony ale słowo padło
Ogólnie zaczęliśmy solówke z szacunkiem. Zaczęłem od mae-geri na brzuch przytkało typka troche wyszedłem , więc z pięścią na twarz, ale nie zdąrzyłem kolo rzucił mi się w nogi, przewrócił mnie pozawijał mnie nogami (widać miał jakieś pojęcie o parterze)no i zaczęła się seria cepów. Dostałem może ich z 10 oddałęm moze z 3, ciągle miałem nadzieje że zmienie jeszcze cos w moim położeniu, ale nie dało sie wyrwać. Zaprzestałem walki, bo nie chciałem starszej schizować swoim wyglądem
Koleś przyznał mi sie że trenował 6 lat street figt.. No, ale do sedna rzeczy: Jak nie dać się sprowadzić do parteru (jeżeli się o nim nic nie wie), gdy kolo rzuca Ci się w nogi ? Co robić w takich sytuacjach ? Z góry dziękuje za odpowiedzi.
Krzysztof Piekarz
