Szacuny
3
Napisanych postów
118
Na forum
22 lat
Przeczytanych tematów
1223
Właśnie niedawno wróciłam ze swojego pierwszego obozu TKD :D Było ekstra. Super ciężke treningi... dużo biegania rano ;) Po prostu to "co tygrysy lubią najbardziej" ;) Jeżeli o chrzcie mowa: byłam na nim. Choć raczej nie brałam w nim udziało. Byłam na nim obecna to lepsze stwierdzenie ;) Otóż 3 dni przed egzaminem na wyższy stopień... skręciłam staw skokowy :/ Na chrzest zanieśli mnie, ale przyglądałam się tylko. Trudno się mówi... Ale ludzie byli tam tacy super, że nawet ze skręconą nogą czułam się tam wspaniale :D
Szacuny
5
Napisanych postów
331
Na forum
21 lat
Przeczytanych tematów
1751
Jestem przeciwnikiem ceremoni inicjacyjnych.
Jeżeli chodzi o "ostrość" walki to każdy przypadek jest indywidualny. Powinna być pewną średnią pomiędzy potrzebami ćwiczących - dlatego ćwicząc z lepszymi od siebie podnoszę swój poziom , ćwicząc z gorszymi poświęcam im swój czas treningowy by ich podciągać.
Ostra walka jest potrzebna jednak jej ostrość nie powinna być bezmyślnym nawykiem tylko przemyślanym ( głównie przez lepszego ) aktem edukacyjnym.
Szacuny
0
Napisanych postów
59
Na forum
20 lat
Przeczytanych tematów
3474
u nas na obozach judo chrzty polegaja z reguly na przebieraniu sie i zabawie(przy okazji lekkim upokazaniu tzw. florkow). na kazdym jest ,,napoj bogow" czyli ohydny napoj (jak ja bylem chszczony to podobno ktos nasikal do tego napoju). a raz chszczony byl 22-latek, byl przebrany za murzyna i mial fajna sukienke zrobiona z patykow i jak wbiegal do jeziora z jakas 15-letnia judoczka na rekach(takie zadanie dostal od trenerow) to sukienka mu sie rozwiazla
Zmieniony przez - f1g0 w dniu 2006-03-14 20:04:11
Mierz wysoko-bo im z wyzszej wysokosci spadniesz, tym wyzej sie odbijesz przy uderzeniu w ziemie
Szacuny
0
Napisanych postów
2
Na forum
20 lat
Przeczytanych tematów
7
Ja zapamietalem miło mój chrzest nic specjalnego pasy a oprucz tego jakieś głupie przebrania .... zato dobrze pamietam ncne treningi (Karate Kyokushin) To jest zawsze wspaniale przeżycie!! Dokładnie 2 w nocy wszyscy pobudka dzieciaki na "barana" i biegiem nad może przez las. Wszyscy sie potykają chociaż niebo jest czyste, a księżyc wysoko! Lekki trening troche pompek ... potem kata w morzu(starsi) pare udeżeń kopnięć w wode i z piaskiem w butach do ośrodka.... tam dzieciaki zostają i znowu spowrotem nad wode a marudeży symulanci dalej pompują lub robią kata. Podrodze spotykamy marynaży (wstawionych lekko) krzyczących coś o duchach i kukluks klanie:). A na plaży( a raczej w morzu)... przysiady pompki wielorakie kopnięcia ...( a tu jajka ci odpadają).... i zazen przy pełni i bieg - "Należy znaleźć w sobie w głębi ogień by ciepło naprawde przyszło" ja myslałem o golonku to naprawde pomogło. Wtedy poczułem że żyje to jest piekne w kyokushin..... bez cackania sie męski sport gdzie niema czasu na jęki mamusi (inaczej jestes spalony)..........
Szacuny
0
Napisanych postów
2
Na forum
20 lat
Przeczytanych tematów
7
A zapomnialem dodać- nikt bez powodu niedostaje w nery jesli czegoś niezrobił przeciwko etykiecie dojo :) Pamietam jak z kumplami troche zabalowaliśmy ( było bosko) potem na treningu sra...em w gacie przed lokami a miałem dopiero 10 kyu . Dostałem swoje od ogromnych "piszczeli" ... pobolało pobolało i przestało ale nauczylo mnie to dużo!! :)
Szacuny
31
Napisanych postów
1359
Wiek
40 lat
Na forum
20 lat
Przeczytanych tematów
22410
Ja tam kiedys jak chodzilem na tsunami to napisali nam na rekach "kot",smarowali wlosy i twarz weglem,rzucali blotem,dali jakis z***any napoj do wypicia,jakis gowno z musztarda i**** wie z czym jeszcze,lali nas galazkami z choinek.