Dzięki, chłopaki za porady i zainteresowanie. Minęło kilka lat od kontuzji. I 2 lata od operacji barku - mam ścięgna na tytanowych wkrętach.
"Doktor" ortopeda z przychodni Multimed w Nowym Bieruniu zdiagnozował zapalenie kaletki. I walił blokady sterydowe. Trwało to chyba ze 2 lata. Nie mogłem się doprosić rezonansu mimo, że było takie zalecenie od lekarza, który robił usg ruchowe. W końcu sie doprosiłem, jak już nie mogłem podnieść ręki. Nie pamiętam dokładnie całego opisu - za dużo słów, których się nie używa na co dzień. Konkluzja była taka - zerwane 3 ścięgna, z czego 2 w stanie szczątkowym. Doktorek jak to przeczytał to mnie wyprowadził na korytarz i powiedział, że muszę poszukać w guglach kogoś, kto mi to zoperuje. Potem dał nazwisko ponoć dobrego lekarza, o którym jednak nikt nie słyszał w szpitalach, w których miał rzekomo pracować. Ciężko uwierzyć, prawda? Na szczęście trafiłem do Kliniki św. Łukasza w Bielsku, do dra Brzózki. Gość jest genialny, poskładał wszystko do kupy. Rok rehabilitacji, potem regres, bo przerwałem, ale wszystko ma się coraz lepiej. Jest szansa na 98% sprawności barku. Przed operacją szacowali na 10-15%. W siatę jeszcze nie gram, nie podciągnę się, ale zrobię kilkadziesiąt pompek, jakieś
ćwiczenia na triceps, itp.
Najważniejsza rzecz - znaleźć dobrego lekarza. Albo traficie na patałacha, który wam zmarnuje zdrowie i popieprzy życie (miałem jechać za granicę do fajnej roboty i wszystko szlag trafił). Pozdrawiam. Grzesiek