Szacuny
12
Napisanych postów
645
Na forum
21 lat
Przeczytanych tematów
3033
Ja kiedyś widzałem walkę w kategorii do 48 kg. Zawodnicy tam mieli takie szybkie uderzenia, że ja wogóle czasami ich nie zauważałem. Mniejszy jest szybszy i szybkością może wygrać z wielkoludem.
Szacuny
11184
Napisanych postów
52123
Wiek
33 lat
Na forum
26 lat
Przeczytanych tematów
57816
****a mać do*****a wafla,zrozum że gość co waży 50 kg nie ma najmniejszych szans z gościem co waży 90 czy 100,wtedy tą szybkość se możesz w dupe wsadzić.
Gość wjeżdza temu 50 kilowcowi frontem na maske i jest ****a intensywna albo pogrzeb.
Szacuny
2
Napisanych postów
349
Na forum
20 lat
Przeczytanych tematów
2027
No wiec pozwole sobie "Ja kiedyś widzałem walkę w kategorii do 48 kg. Zawodnicy tam mieli takie szybkie uderzenia, że ja wogóle czasami ich nie zauważałem. Mniejszy jest szybszy i szybkością może wygrać z wielkoludem" Wszystko fajnie , tylko zastanawia mnie czemu sa kategorie wagowe. Zapewne dla tego zeby ci szybcy nie skrzywdzili tych wielkich , wolnych i bezbronnych misiow .
"Loved by few , hated by many , but respected by all."
Szacuny
4
Napisanych postów
614
Na forum
20 lat
Przeczytanych tematów
22703
ee tam pie*dolenie...Wiadomo ze w ringu jesli poziom wytrenowania ten sam to mniejszy czyt.szybszy ma szanse(mówie oczywiscie o walce sportowej)..Na ulicy tez je moze miec..ale..jesli ten "wielkolód" ma hu*ową psyche.Wiadomo ze jesli mniejszy gość ma psychike zabijaki to poskłada duzego kolesia który myśli ze jest najlepszy bo jest ciezki.Gorzej natomiast jesli psychike zabijaki ma ten wielkolódTakze o tym czy mniejszy chłopaczek powali wiekszego swiadczy wiele czynników.I znowu cały temat zrobił sie nie na temat
Szacuny
12
Napisanych postów
645
Na forum
21 lat
Przeczytanych tematów
3033
Wiadomo, że lepiej mieć troche ciałka. Ja jednak przy mojej wadze lekko ponad 80 kg znam osoby, które ważą sporo mniej niż ja i bez większych problemów by sobie ze mną poradzili. Znam jednak też osoby które ważą sporo więcej niż ja, a z którymi z kolei ja bym sobie poradził bez większych problemów. Z tego wynika, że ci mniejsi niż ja nie mieliby żadnych problemów z tymi większymi.
Chyba macie wśród swoich znajomych kompletne łamagi, którym sie poszczęściło i są sporych rozmiarów. I chyba nie powiecie, że sie ich boicie??
Szacuny
0
Napisanych postów
10
Na forum
20 lat
Przeczytanych tematów
242
Walka na ulicy jest walka specyficzna. I na ulicy i w ringu jeden cios moze przesadzic o wszystkim. Jednak walka w ringu jest walka z pewnymi (najczesciej) zasadami. Masz sedziego ktory jak widzi ze dostajesz ostre baty to odciagnie od ciebie przeciwnika. W kazdej chwili walka moze byc przerwana. Na ulicy nie ma sedziego ktory ci ocali dupsko przed skopanie, nie ma zasad ktore w jakis sposob pochamuja twojego przeciwnika. Walka na ulicy to nie sparing, to walka o przetrwanie. Koles moze ci jedna lute sprzedac i jestes na ziemi i masz problem. Moze ci pozwolic wstac, ale moze cie skopac tak ze sie nie podniesiesz. Moze cie nawet zakopac na smierc jesli jest psychiczny. Trenuje Tajski i nie odnosze sie tym przy kolegach bo to nie ma sensu. Tu sie chwalisz co potrafisz, wyjdziesz na sparing z jakims kolesiem ktory trenowal a sie nie chwalil i dostajesz po dupie. I wsrod kolegow jestes zwyklym lamusem. Ogolnie polecam ucieczke, to nie jest wstyd tylko oznaka rozsadku. Pozdrawiam
Szacuny
6
Napisanych postów
2097
Na forum
21 lat
Przeczytanych tematów
10222
ja polecam miec duzo kumpli i z nimi sie poruszac np. po nocnych lokalach. dresiarstwo i cwaniarstwo ******lone jest mocne tylko 5 na 1.a jezeli dojdzie do walki to zawsze razniej sie bije majac kumpla u boku