Jeżeli nabiał = chudy twaróg, a owoce = grejpfruty lub inne o niskim IG, to po dodaniu dobrych tłuszczów (np. orzechy włoskie, oliwa z oliwek) taką dietę dałoby się od biedy przeżyć. Co nie znaczy, że byłaby świetna.
1-2 dniową głodówkę połączoną z lekkim odwodnieniem można zastosować z myślą o jednym dniu, np. kiedy desperacko szukasz sposobu na zmieszczenie się w swoją kreację na studniówkę.

Głodówka "na lato" to moim zdaniem jakaś pomyłka.
W Twoim wypadku kluczowe będą aeroby, bo to one
spalą tłuszcz. Rób ich tyle, na ile Cię stać. Właściwie ułożona dieta jest konieczna (bo jedząc byle co i byle jak możesz zaprzepaścić efekty aerobów) ale nie wystarczy. Trening siłowy ma tu raczej znaczenie drugorzędne. Szczegóły dotyczące diety masz w postach podwieszonych, do których skierowanie już Panowie dali.
PS: Drożdżówki i pączki to najgorsze, co możesz teraz jeść. Tłuszcze nasycone + cukry proste = instant fat.
A tutaj jeszcze znakomity post, który może Cię zaintersować:
https://www.sfd.pl/temat169521/ . Gorąco polecam.
EDIT: Sprecyzowanie szczegółu...
Zmieniony przez - futrzak w dniu 2005-06-04 14:40:48