Hmm, no wiec... [z gory sorry za brak ogonkow, ale nie uzywam

]
Zaznaczam na poczatku- "swieza krew" to osoba, ktora jest na tyle zdeterminowana zeby cwiczyc i nie dac sie zatluc, lub tez ktos majacy stycznosc z ma tylko siedzacy dotychczas w innym klubie.
"Swieza krew" jest czasem bardzo przydatna, wlasnie po to aby wyzbyc sie rutyny, walka po raz kolejny z osobami z ktorymi miales stycznosc powoduje pojawienie sie nawykow (o tym pisali chyba wszyscy), natomiast pojawienie sie kogos nowego potrafi czasem zaskoczyc (czy pozytywnie, czy nie roznie bywa

). Swojego czasu Dziura2 (chyba jeszcze bywa tu, ale dawno go nie widzialem) wzial sie za organizowanie we Wrocku sekcji nazwijmy to walki realnej. Pomine milczeniem dalsze losy projektu, powiem tylko, ze bylo to bardzo ciekawe doswiadczenie, ale za malo entuzjazmu i wszystko trafil szlag. Wygladalo to tak: jeden prowadzacy (bez opisow, haslo "dobry" powinno wystarczyc), oraz ludzie posiadajacy juz jakies doswiadczenie pod katem walki (z boksu, zapasow, judo, oyamy, tkd, itp), rozgrzewka i walki, owszem z pewna narzucana postawa, ale wszystko pozostale wedle wlasnego uznania (minimalizacja wysokich kopniec- wiadomo ryzyko przechwytu, etc). Cwiczylismy przy okazji stojke sprowadzenia do parteru oraz miksy, chodzilo o skutecznosc. Przy ciaglej zmianie partnerow nie mozna bylo zakorzenic w sobie odruchow, poniewaz prawie kazdy reprezentowal odmienny styl, co wprowadzalo wymagana roznorodnosc. Czasem ludzie wpadali na jeden dwa
treningi i koniec, ale to zawsze bylo cos nowego- nie wiedziales co moze cie spotkac. Owszem wystepowalo kilka dlugo cwiczonych elementow, min wejscie z wyrzutem, ale to juz inna historia. Ze zjawiskiem kocenia sie tam nie spotkalem, ale po prostu nie bylo czasu na utworzenie "starej gwardii", a poza tym formula zajec wykluczala wlasciwie takie praktyki.
Pozdrofka
