Szedłem sobie ulicą oczywiscie nie po swojej dzielnicy...po jakims czasie zobaczyłem przed soba dziwnie blisko dwóch osobników .Przyblizyli sie i zaczeli sie wypytywac o rózne rzeczy .Zaczeło sie od tego ze jeden chciał sprawdzic ile mam kasy w kieszeniach.A poniewaz miałem troche nie dałem mu sprawdzic kieszeni .I nagle jeszcze usłyszałem jakis głos z tyłu ...zebym pokazał albo mi wpier**ą.No to ja sie zatrzymałem i z całej siły uderzyłem pięscia w jednego z nich .Upadł na ziemie i nie mógł wstac.Drugi załapał buta w twarz i takze upadł...ale zapomniałem o tym gosciu z tyłu .I po chwili klęczałem na ziemi .złapał i mnie za szyję jakims chwytem i sprowadził do parteru...zaczałem sie dusic.Gosc który mnie dusił kazał im zabrac mi wszystko z kieszeni i buty(zdązył zobaczyc łyzwe nike).Ale oni nie mogli wstac (albo nie chcieli , sam juz nie wiem)byli cali zakrwawieni.Trzymał mnie tak dalej, nagle podszedł do nas jakis przechodzien, kopnął go w zebra , i kazał mnie puscic.Puscił mnie ,wstał ,a nastepnie dostał piescia w pysk od tego przechodnia.Uciekł zostawiajac kumpli na pastwe losu...tym lęzącym klienta nic juz nie zrobilismy...A najlepsze jest to ze ten przechodzien nie chciał zadnej nagrody...uscisnął mi reke i poszedł dalej.Ja tez poszedłem dalej dumny z tego co zrobiłem .Jak bym sie tak nie zachował to bym miał pewnie kaca moralnego i nie mógłbym spojrzej w lustro.Ale wole nie myslec co by sie stało gdyby nie ten przechodzien.I po tym wszystkim nasuwa mi sie pytanie.Gdzie jest policja???zeby juz mi musiał pomagac przechodzien !!!Oczywiscie policja jest tam gdzie jej niepotrzeba!!1
P.s
Pozdrowienia dla "przechodnia"...
P.s
Pozdrowienia dla "przechodnia"...
Szkoła óczy i wyhowóje
Krzysztof Piekarz

.A na tych dwóch gosci lęzacych spojrzałem przelotnie .Nikogo nie wezwałem bo po co?
Wsumie nie dziwie ci sie, ze nikogo nie zawiadomiles, pewnie wiekszosc osob by tak postapila. Co innego gdyby miec pewnosc, ze smiecie trafia za kratki, gdzie wspolwiezniowie tak wyjechali by im tylki, ze odechcialoby sie im kroic.