Tomasz na przyszły rok mam ambitne plany, zobaczymy co z tego wyjdzie.
Brakuje ostatnio czasu na pisanie.
W niedzielę bueg w terenie, w poniedziałek siłowy w domu, wczoraj znowu bieg w terenie a dzisiaj wolne. Od przyszłego tygodnia zacznie się armagedon bo dzieciaki wracają na zajęcia dodatkowe), Młoda będzie chodzić 3x w tygodniu i musze ją wozić i czekać.
Jeszcze w temacie diety. Odkąd wróciliśmy z urlopu jestem zafascynowana kuchnią włoską. Okazuje się że to nie tylko pizza i makaron

Kupiły mnie włoskie sałatki, które jem na obiad w pracy. Co ciekawe w końcu przestałam być wiecznie głodna. Rano do kawy kawałek rogalik drożdżowy własnej roboty. Na śniadanie w pracy "jogurt" czyli skyr z owocami i odżywką plus solidna porcja orzechów. Do tego jeszcze koktajl z warzyw i owoców. Później sałatka i to jest hit. Nie jestem po tym głodna aż do wieczora. Mogę po pracy pobiegać czy zrobić cokolwiek innego a nie szybko obiad żeby tylko coś zjeść. Na wieczór porządna obiadokolacja, makaron/risotto/gnocchi/tortellini a na drugie danie pieczone mięso z ogromną ilością warzyw. Jem teraz dużo więcej tłuszczu niż wcześniej, w postaci oliwy, orzechów i serów. I dużo więcej warzyw które naturalnie komponują się z posiłkiem. Waga póki co nie rośnie

Mam więcej energii, nie chodzę głodna spać. Także samopoczucie póki co ok. Jak przyjdzie czas redukcji to się będę martwić jak to ogarnąć
