Szacuny
0
Napisanych postów
6
Na forum
15 lat
Przeczytanych tematów
61
Ja od kilku lat spożywam 80 - 100, nawet do 120 gramów błonnika (ważąc 75 - 80 kg) i nigdy nie mam żadnych dyskomfortów. Oczywiście stopniowo - nie można z 20 nagle wskoczyć na 100, bo bedą problemy trawienne. Ale spokojnie można spożywać więcej niż zalecenia. Tylko po pierwsze stopniowo, a po drugie trzeba zachować równowagę między błonnikami rozpuszczalnymi i nierozpuszczalnymi i można spożywać w każdym posiłku 20 - 30 gramów. Bardzo pomaga obniżyć kaloryczność w diecie.
Jest liderem w tym dzialeSzacuny
11184
Napisanych postów
52124
Wiek
33 lat
Na forum
26 lat
Przeczytanych tematów
57816
Odnośniki do starych tematów są też pod artykułami, więc łatwo z rozpędu wejść w interesujący nas temat, a nie zwrócić uwagi na datę napisaną jaśniejszym drukiem. Odpowiedź w każdym razie b.ciekawa.
Jest liderem w tym dzialeSzacuny
6375
Napisanych postów
79319
Wiek
42 lat
Na forum
23 lat
Przeczytanych tematów
774967
To, że Ty spożywasz ponad 100 gramów błonnika dziennie nie znaczy, że jest to ogólnie dobre rozwiązanie pod kątem funkcjonowania naszego organizmu. Być może Ty jesteś wyjątkowym przypadkiem, który spożywając taką ilość nie odczuwa problemów trawiennych. Większość osób jednak takie będzie odczuwała. Wynika to z fizjologii organizmu człowieka i informacji, które jak ja tę chwilę zostały przebadane i poznane. Określone przypadki zawsze znajdą się, które będą gdzieś poza normami, tak jak w Twoim przypadku.
Jest liderem w tym dzialeSzacuny
11184
Napisanych postów
52124
Wiek
33 lat
Na forum
26 lat
Przeczytanych tematów
57816
Ja myślę, że jeśli zrobili badania na przeciętnych ludziach, to wynikiem było średnie spożycie błonnika dla nieprzyzwyczajonych osób, co jest w dzisiejszych czasach wręcz normą. Tylko że ta norma wynika z rozpowszechnienia zachodniej diety, a nie z natury organizmu. Gdyby stopniowo im zwiększali mogłoby się okazać, że też się przyzwyczaili, bo przecież to wymaga np.przystosowania się flory jelitowej, co wymaga czasu.
Analogicznie notorycznie robią badania na niewytrenowanych fizycznie osobach i próbują wyciągać jakieś ogólne wnioski, bo brak formy stał się powszechniejszy niż jej posiadanie.