Miska: [1740kcal, 120B/60T/180W]
30.01.2018 DT
Miska: [1910kcal, 120B/70T/200W]
Trening A
** 1. Przysiad przedni z push press **
25.0 kg x 8 / 25.0 kg x 8 / 27.5 kg x 8
20.0 kg x 10 / 25.0 kg x 10 / 25.0 kg x 9
20.0 kg x 10 / 20.0 kg x 10 / 20.0 kg x 10
20.0 kg x 10 / 25.0 kg x 7 / 20.0 kg x 10
** 2a. Wejście na skrzynię ze sztangą **
25.0 kg x 8 / 25.0 kg x 8 / 25.0 kg x 8
20.0 kg x 10 / 20.0 kg x 10 / 20.0 kg x 10
20.0 kg x 10 / 20.0 kg x 10 / 20.0 kg x 10 *step zamiast skrzyni
20.0 kg x 10 / 20.0 kg x 10 / 20.0 kg x 10 *step zamiast skrzyni
** 2.b Wiosłowanie sztangielką w oparciu o ławkę **
12.0 kg x 8 / 12.0 kg x 8 / 14.0 kg x 8
10.0 kg x 10 / 10.0 kg x 10 / 12.0 kg x 10
10.0 kg x 10 / 10.0 kg x 10 / 10.0 kg x 10
10.0 kg x 10 / 10.0 kg x 10 / 10.0 kg x 10
** 3a. Wypady **
12.0 kg x 8 / 12.0 kg x 8 / 12.0 kg x 8
10.0 kg x 10 /10.0 kg x 10 /12.0 kg x 10
10.0 kg x 10 /10.0 kg x 10 /10.0 kg x 10
10.0 kg x 10 /10.0 kg x 10 /10.0 kg x 10
** 3b. pompki **
8 / 6 / 6
7 / 7 / 5
6 / 7 /6
6 / 5 / 6
** 4a. Plank **
42 sek. / 32 sek. / 36 sek.
44 sek. / 37 sek. / 27 sek.
36 sek. / 35 sek. / 24 sek.
38 sek. / 28 sek. / 28 sek.
** 4b. Woodchoper (wyciąg)**
20.0 kg x 8 / 25.0 kg x 8 / 25.0 kg x 8 *drugi wyciąg
15.0 kg x 10 / 17.5 kg x 10 / 15.0 kg x 10
15.0 kg x 10 / 20.0 kg x 10 / 20.0 kg x 10 *drugi wyciąg
10.0 kg x 10 / 10.0 kg x 10 / 10.0 kg x 10
Ogólnie niszczy mnie ten trening. Tak pozytywnie oczywiście, chociaż mam tu kilka pozycji, do których podchodzę baaaaardzo niechętnie (w zasadzie wszystko od 3a do 4a
). Mam też trochę problem z przysiadem z PP, bo gdy opuszczam sztangę mam wrażenie, że robię to strasznie zachowawczo (zdarzało mi się w przeszłości nabić sobie siniaki na dekolcie, to dlatego
). Kiedyś, kiedyś gdy robiłam same PP, to mi to szło dużo lepiej chyba.
Co do woodchopera, znowu musiałam zmienić wyciąg, więc chaos w tych moich wypiskach. Postaram się pozostać już przy tym, na którym dziś robiłam, nawet jakbym miała czekać aż się zwolni.
Zmieniony przez - Akataa w dniu 2018-01-30 19:49:36
aż zatęskniłam
400 m niżej widoków już nie było i tak w zasadzie już przez cały dzień. Na drugą górę szłam już bez raków, w dość sypkim śniegu zapadając się regularnie po kolana. I tak zrobiłam 24 km (1084 m w górę i 1815 m w dół) w jakieś 8 h. Po powrocie do domu byłam nieprzytomna, spać poszłam po 20:00.
W przyszłym tygodniu możecie oczekiwać kolejnych, bo w weekend biorę udział w Prawdziwej Zimowej Beskidzkiej Wyrypie, czyli 50 km wędrówki od Pienin po Beskid Sądecki. Plan jest taki by to przejść na raz, ale zobaczymy co z tego wyjdzie, bo ruszamy stosunkowo późno ze względu na dojazdy i w sumie połowa trasy przypadnie już na noc. W dodatku ta gorsza połowa. A może to w sumie lepiej, że nie będę widzieć ile podejścia jeszcze przede mną.
Rozważam zabranie palnika ze sobą, ale aktualnie posiadam dość niewielki plecak i jak wsadzę do niego matę samopompującą i śpiwor, to zostaje miejsca tylko na jedzenie i jakieś kompaktowe ubranie na zmianę.