Po 2 tygodniach na metforminie juz jest chyba troche lepiej. Sila moze delikatnie spadla, ale nadal jestem w stanie w ostatniej serii na plaskiej uzyc 150kg. Tyle ze juz wyraznie czuje ze mam co w rekach. Mysle ze to nie tyle wplyw metforminy co ucietych wegli bo wyrzucilem jeden worek ryzu, wiec jesli dawka bedzie dobrze dobrana to powinien nawet byc progres. Nie musi wcale byc gorzej jak widac. Przesunely mi sie dni treningowe o 1, bo wczoraj nie udalo sie wstac z lozka
cos walnelo w odcinku piersiowym kregoslupa i caly dzien przelezalem. Materac jest zly, pure evil sk***iel sprezyn juz nie ma, w dodatku rano bylo wietrzone jak spalem. Juz myslalem ze to koniec
Tak ze jest jak w filmie czyli "nie wiem co to bylo ale juz tego nie ma" Wczoraj myslalem ze mi mostek urwie, a dzisiaj lajtowo 150 w wl wiec chyba bede zyl
Bol byl taki ze juz myslalem ze mam zawal albo rozwarstwienie aorty
Jutro siady.
cos walnelo w odcinku piersiowym kregoslupa i caly dzien przelezalem. Materac jest zly, pure evil sk***iel sprezyn juz nie ma, w dodatku rano bylo wietrzone jak spalem. Juz myslalem ze to koniec
Tak ze jest jak w filmie czyli "nie wiem co to bylo ale juz tego nie ma" Wczoraj myslalem ze mi mostek urwie, a dzisiaj lajtowo 150 w wl wiec chyba bede zyl
Bol byl taki ze juz myslalem ze mam zawal albo rozwarstwienie aorty
Jutro siady.
Teraz inaczej na to patrze. To samo jest z wl. Pasuje mi zaczac suplementowac B12 bo mysle ze mam niedobor. W koncu leci metformina.

