kriSLee(...) A tak można dojść do wniosku, że do dupy z całą cywilizacją, ewolucją technologiczną itd. trzeba jak zwierzęta — jeść prosto z pola/z drzewa, bo wszystko jest tak 'zaprojektowane', że drobne odstępstwo od tego sposobu i od razu....wszystko się rypie.
Absolutnie nie. Nie żyjemy w paleolicie. Jesteśmy inteligentnymi stworzeniami. Na przestrzeni wieków nauczyliśmy się takich sposobów przerabiania i przechowywania żywności, które dawały maksimum zysków, minimum strat i ryzyka (np. ze strony chorobotwórczych bakterii, pasożytów). Cofanie się do czasów, kiedy ludzie tego nie potrafili, byłoby głupotą. Choćby przykład jajek - dziś wiemy, że
surowe białka jaj nam nie służą, więc ich nie jadamy.
Czy kapusta, strączki, zboża itd. - odpowiednia obróbka usuwa nadmiar substancji antyodżywczych, czyniąc te produkty pożytecznymi. Gotowanie ziemniaków - j.w.
Cofając się za bardzo, zrobiłbyś krok wstecz, a nie naprzód. W zasadzie wystarczyłoby wyeliminować agresywne sposoby produkcji i obróbki technologicznej i już jesteśmy "w domu". Dobrze nawozić rośliny, karmić i traktować zwierzęta hodowlane, zadbać o czystość środowiska, stosować sprawdzone i bezpieczne sposoby obróbki, a unikać niesprawdzonych wynalazków i dróg na skróty (typu manipulacje genetyczne na zwierzętach i roślinach, "chemia" w jedzeniu).
Do czasu gdy tradycja przyrządzania posiłków była dotrzymywana i przekazywana z pokolenia na pokolenie (jeszcze kilkadziesiąt lat temu uczyło się dzieci /głównie płci żeńskiej, ale dobre i to/ - gotowania, by w dorosłym życiu już miały odpowiednie umiejętności) - do tego czasu ludzie nie mieli takich problemów ze zdrowiem i nadwagą, jak obecnie.
Odkąd tradycja upadła, ludzie zaczęli kupować przetworzoną żywność, rozleniwili się i zaczęli unikać bardziej czasochłonnych sposobów na rzecz niezdrowej wygody (np. żywności chemicznie konserwowanej) - zaczął się problem.
Nie ma potrzeby cofania się do etapu zwierząt, wystarczy kilka dziesięcioleci wstecz, zanim wszedł zachodni styl życia.
Pozdrawiam.