antek098 Na tym, że waży 116kg więc pewnie ma problem z obwodem pasa, ud, skórze w okolicach łopatek i chcesz mu aplikować zboża co posiłek? spuchnięte kostki, wzdęty brzuch i szereg innych ciekawych doświadczeń od ilości węglowodanów przy mało wytrenowanej osobie.
Co z tego, ile waży - nie wspomniał słowem, aby miał jakieś dolegliwości po zbożach czy uczulenia na tego typu pokarmy.
"Spuchnięte kostki i wzdęty brzuch" to Twoje domysły, nic poza tym. Zdrowy człowiek nie puchnie - ot tak - od zbóż.
Proponuję nie czytać tyle Davisa i nie snuć domysłów bez poparcia w rzeczywistości.
antek098 Większość zielonych warzyw ma ciemną skórkę już samo to świadczy o tym, że posiadają o wiele więcej antyoksydantów aniżeli odmiany jaśniejsze. Roślina wydaje owoce. Owe owoce chronią się przed nadmiernym naświetlaniem i innymi czynnikami zewnętrznymi poprzez wytwarzanie pigmentu. Im więcej pigmentu dla typowo ciemnych barw warzyw i owoców tym więcej antocyjanów.
Niebieskie czy czerwone antocyjany to tylko jedna z grup aktywnych składników roślin, które maja wpływ na zdrowie. Są jeszcze zielone chlorofile, pomarańczowe, żółte karoteny i inne związki. Na przykład morele czy brzoskwinie są świetnym źródłem karotenów (też bardzo pozytywnie działających na zdrowie), a nawet zupełnie białe warzywa - cebula, czosnek, chrzan są bogate w związki o działaniu prozdrowotnym - wiruso-, grzybo-, bakteriobójczym...
Napychając się jednym kolorem/rodzajem owoców czy warzyw w przekonaniu, że ich właściwości są ważniejsze - zabiera się miejsce w żołądku i w diecie na inne, o równie ciekawych i korzystnych, DOPEŁNIAJĄCYCH, właściwościach.
Radzę Ci (bez złośliwości) poczytać więcej na takie tematy (choćby na forum jest sporo artykułów) , bo Twoja wiedza jest dość powierzchowna - antyutleniacze z jedzenia wykazują synergizm działania, co znaczy, że im dieta jest w nie bogatsza, im więcej różnych rodzajów takich substancji zjadamy - tym bardziej wzajemnie wzmacniają, potęgują, swoje korzystne działanie.
Im szersza paleta barw owoców i warzyw w codziennym menu, tym lepiej dla naszego zdrowia - i na odwrót : jeden kolor, choćby sam w sobie wartościowy - to ograniczone skutki prozdrowotne.
antek098 I tak dla przykładu :
dziki ryż, który jest barwy czarnej charakteryzuje się tym, że ma sporo witaminy E i innych związków podczas, gdy jego biały "kuzyn" w zasadzie jest jałowy. Różnica polega jeszcze na pęcznieniu i ilosci. O ile biały ryż wzdyma brzuch i powoduje uczucie ciężkości tak w przypadku dzikiego ryżu to nie ma miejsca. Oczywiście kosztuje więcej. Zjemy go mniej, ale będzie przy tym bardziej wartościowy. Nie jemy po to by chodzić obżartym tylko po to by odżywiać organizm. W żołądku ma być uczucie lekkości a nie przepełnienia. Dosłownie mamy czuć pustkę w żołądku, bez uczucia głodu i jednocześnie z dużym poziomem energii. I tak, da się to zrobić !
Niestety nie w ten sposób, że co posiłek będziemy się raczyć ryżem czy makaronem...
Brzmi jak reklama dzikiego ryżu... Ja tam po żadnym ryżu nie mam uczucia ciężkości. Sorry, ale żeby się przejeść 100g białego ryżu z dodatkami, to trzeba chyba być obłożnie chorym albo umierającym...
Jest wiele artykułów o ryżu i jego dobrych stronach - jak wyżej , odsyłam do artykułów...
antek098 Koszt diety to głównie jej ilość.
Zjadając pokarm mało odżywczy - będziesz musiał autorze kupować więcej. Biologii nie oszukasz.
Co z tego, że za słabej jakości mięso zapłacisz 10 czy 15 zł mniej na kilogramie jak będziesz musiał go więcej zjeść. W praktyce : dieta o słabej jakości produktów wychodzi drożej w skali miesiąca.
Porównaj sobie punkt po punkcie zawartość składników odżywczych w różnych pokarmach: witamin, białka itd. Cena modnych "zdrowych" produktów niejednokrotnie jest KILKA razy wyższa, a zawartość składników odżywczych tylko trochę (albo wcale) ciekawsza...
Dodatkowo sugerowanie, że skuteczna redukcja jest możliwa tylko na produktach z górnej półki cenowej, to już w ogóle nonsens...
Twierdzisz, że wołowiną najem się bardziej niż kurczakiem - nic podobnego, może będzie nieznaczna różnica w ilości, a około dwukrotna w cenie. Za pozostałe w kieszeni kilkanaście złotych mogę spokojnie uzupełnić brakujące składniki odżywcze innymi pokarmami...
antek098 Owoce nie należą do tej samej grupy produktów co warzywa.
Owoce w przypadku otyłości powinny gościć w diecie nie codziennie. Chyba, że mówimy tu o owocach leśnych typu : maliny, borówki, jagody - bardzo wartościowe i wskazane podobnież cytrusowate. Nie banany - jedyna ich zaleta to tylko i wyłącznie cena, POZA TYM nie zawierają niczego czego byśmy nie odnaleźli w stosie warzyw w swojej diecie.
Banany są dobrym źródłem potasu - bardzo ważnego przy aktywności fizycznej, błonnika (więc dobrze sycą) - nie ma przeciwwskazań do jedzenia ich nawet na redukcji. Mają też magnez i witaminy z grupy B ważne dla układu nerwowego i dobrego samopoczucia. Jeśli twierdzisz, że są nic nie warte - chyba brak Ci wiedzy...
Poza tym z jakiego powodu należałoby rezygnować z owoców poza leśnymi czy cytrusami - dla samoumartwiania się ?
Masz jakieś np. badania naukowe na temat tego, że owoce szkodzą i powinno się je eliminować na rzecz warzyw? Owoce mają trochę cukrów, ale prócz nich wiele cennych składników odżywczych - cukier odpowiednio dawkowany nie szkodzi, a reszta odżywia organizm.
antek098 Można zjadać 200g kury, 100g ryżu, 10g oliwy z oliwek, 1 pomidora i średnio co 3 godziny odczuwać głód i łaknienie.
a można zjadać 1 jajko, 100g innego mięsa, 100g tłustej ryby, 10g oliwy z oliwek + gama zielonych warzyw (w przypadku posiłku z białym ryżem już tylu cennych warzyw nie zmieścimy, przykro mi) i czuć się nasyconym, odżywionym i przede wszystkim: LEKKO.
Na prawdę te zboża robią wielką różnicę.
Poprzez dietę zmieniamy swój dotychczasowy styl życia, a nie wybieramy jedynie doraźny środek dla redukcji tkanki tłuszczowej.
O mięsie już pisałam - koszt często jest niewspółmierny do wartości odżywczych; warto je urozmaicać, ale to nie znaczy, że kurczak czy inne tańsze mięsa, nic nie wnoszą.
Ryby, które tak faworyzujesz, mają w dzisiejszych czasach niestety całą tablicę Mendelejewa oraz pełno różnych toksycznych substancji - rtęć i inne metale ciężkie, związki radioaktywne (choćby z powodu tego że w oceanach robi się próby nuklearne), ropopochodne składniki pochodzące z jakichś wycieków itp. Jedząc je tak często chyba bardziej narażamy zdrowie, niż na tym korzystamy.
antek098 Takie diety ryż + kura, kasza + coś tam, makaron + coś tam charakteryzują się :
- niską podażą tłuszczów (1g tłuszczu na kgmc licząc tłuszcz ze wszystkiego to naprawdę bardzo mało. 2g tłuszczów jest o NIEBO LEPIEJ)
- głodem od posiłku do posiłku
- koniecznością wymagania od siebie większej ilości wysiłku lub cięcia kalorii
- złym samopoczuciem, przygnębieniem podczas stosowania przez kilka tygodni
Ani to fajne, ani przyjemne.
Tu znów Twoje teorie - węglowodanowo - tłuszczowe bez poparcia w niczym.
Podejrzewam, że skoro wywaliłeś z diety nabiał, zboża, kurczaka, owoce, kasze, płatki itd. (80% pokarmów, licząc na oko

) - to Twoja dieta stała się tak jałowa, że miałeś wyżej wymienione przez siebie objawy na redukcji, z powodu NIEDOŻYWIENIA i niedoborów różnych witamin i składników odżywczych.
Ja bez problemu odchudzałam się na diecie z dużą ilością węgli, owoców, a zbliżoną do 1g.kgmc tłuszczy - i nie cierpiałam na podobne objawy... Podobnie wiele innych osób na forum.