Natalia, żeby ocenić postawę to nie możesz robić zdjęć, w których pozujesz czy się wyginasz
Prosto, stopy razem, lub na szerokość bioder, ręce luzem, proste plecy, lekko napiety brzuch. Przodem, bokiem, tyłem, cała sylwetka, bez uciętych nóg.
Miska lepiej, ale docelowo rezygnujemy z produktów "błyskawicznych" - są przetworzone i nie mają za bardzo wartości odżywczych a przecież jemy po to, żeby odżywiać organizm a nie tylko karmić, żeby nie był głodny.
Odżywka, na razie niech Ci będzie, ale spróbuj np. 2 dni w ciągu tygodnia zostawić jedną porcję a w pozostałe jak teraz. Stopniowo będziesz przyzwyczajać żołądek to większej kaloryczności.
Pieczone mięso z indyka - rozbij to na mięso surowe (na
potreningu jest bodajże pierś z indyka lub inna część) i tłuszcz który dodałaś do pieczenia (o ile dodałaś, jak nie to wiadomo, że bez). I tak z każdym mięsem. Ważymy surowe, wbijamy surowe.
Docelowo też warto byś zmieniła źródło tłuszczu - za dużo u Ciebie masła orzechowego i samych orzechów a za mało tłuszczu z olejów, jaj. ryb i mięsa. Widzę, widzę, że są, ale chodzi mi o proporcje. Masło orzechowe jest cudowne (sama kocham ponad życie

), ale odżywcze to niestety nie jest.
Co do obciążeń to dużo prawdy jest w tym co napisała Jur, ale... właśnie tu są odwieczne dylematy... Weźmy np. osobę początkującą, która nie zna techniki, nie ma czucia mięśniowego, świadomości ciała. Czy ma dokładać obciążenia, żeby powalczyć i wymusić pracę mięśni, kalecząc przy tym technikę i pogłębiać błędy, ryzykować, że zrobi sobie większy lub mniejszy uraz... czy pracować na małym obciążeniu, ucząc się samego przebiegu ruchu, bez napięcia mięśniowego, bez uświadamiania swojemu ciału czym ma dźwigać (bo nie ma co dźwigać). I tak źle i tak niedobrze

trzeba to wypośrodkować jakoś, zachować wszędzie umiar i w miarę możliwości konsultować, nagrywać, obserwować i analizować.