Saida, zdjęcia nawet zrobiłam, 15 października, czyli 3 m-ce po tych z pierwszego mojego posta na SFD, ale też nie widziałam różnicy
, więc nawet ich tu nie pokazywałam, postanowiłam poczekać do 15 stycznia, wtedy będzie pół roku.
Ale zmiany widzę w lustrze, jest wyraźna zmiana w gęstości, na nogach szczególnie i na dekolcie - zniknęły prążki żeber
. No i jak ćwiczę, to wyraźnie widzę mięśnie na ramionach i na plecach i na rękach
Ale najbardziej zmieniło się na plus to jak teraz czuje moje ciało - i na treningach i podczas innych aktywności np. trekking z plecakiem >10 kg, jazda na rowerze obciążonym sakwami - jako dużo silniejsze i kontrolowane przez mięśnie.
Jednym słowem; jestem zachwycona
właśnie o taki powolny trochę mogę nazwać go wewnętrzy efekt mi chodziło.
Wczorajsza aktywność:
20 km na rowerze
godzina TBC - nowy instruktor, szybkie tempo, długie serie - bolało i paliło
Wczorajsza i dzisiejsza miska:
I jak zwykle w niewyjazdowe niedziele:
10 km rower
godzina indoor cycling (Washington Olimpic Park)
i następna godzina - zajęcia kalisteniki. - trochę jak na koloniach
rozgrzewka biegiem w kółku, taczki...bardzo intensywne z porządnym rozciąganiem na koniec.
Zmieniony przez - beatta w dniu 2014-11-23 12:36:25
, więc nawet ich tu nie pokazywałam, postanowiłam poczekać do 15 stycznia, wtedy będzie pół roku.
Ale zmiany widzę w lustrze, jest wyraźna zmiana w gęstości, na nogach szczególnie i na dekolcie - zniknęły prążki żeber
. No i jak ćwiczę, to wyraźnie widzę mięśnie na ramionach i na plecach i na rękach
Ale najbardziej zmieniło się na plus to jak teraz czuje moje ciało - i na treningach i podczas innych aktywności np. trekking z plecakiem >10 kg, jazda na rowerze obciążonym sakwami - jako dużo silniejsze i kontrolowane przez mięśnie.
Jednym słowem; jestem zachwycona
właśnie o taki powolny trochę mogę nazwać go wewnętrzy efekt mi chodziło.
Wczorajsza aktywność:
20 km na rowerze
godzina TBC - nowy instruktor, szybkie tempo, długie serie - bolało i paliło
Wczorajsza i dzisiejsza miska:
I jak zwykle w niewyjazdowe niedziele:
10 km rower
godzina indoor cycling (Washington Olimpic Park)
i następna godzina - zajęcia kalisteniki. - trochę jak na koloniach
rozgrzewka biegiem w kółku, taczki...bardzo intensywne z porządnym rozciąganiem na koniec.
Zmieniony przez - beatta w dniu 2014-11-23 12:36:25
, jedzenie zaskakująco niedobre. Same ciastka (byłam pewna, że będą owoce i nic nie wzięłam ze sobą i oczywiście je trochę jadłam
), jakiś obiad z gotowych zestawów - vege była tylko nadziewana białym ryżem papryka.
bardzo wyczekiwaną.
po co się tak meczyć
do niczego się nie nadajesz
inne jedzą więcej, nie ćwiczą i jakie laski z nich są...
ale nie chcę zrezygnować z treningów.