Za bardzo nie wiedziałem, w którym dziale napisać. Nie wypełniam wszystkich punktów w tej ankiecie od "profesjonalnej pomocy", bo z nimi związane są moje pytania. Zacznijmy od początku. Od kilku miesięcy chodze na siłownię, trzy razy w tygodniu: poniedziałek, środa, piątek. Trenuje tam górne partie ciała, biceps, triceps itp. Problem zaczyna się w tym, że nie trenuję za bardzo brzucha i nóg. Dlatego chciałbym, w domowych warunkach potrenować i te części ciała. Niestety nie mam żadnego sprzętu profesjonalnego prócz rowerka stacjonarnego i orbiterka. Chciałbym poświęcić trochę czasu we wtorki i czwartki na trenowanie właśnie nóg i brzucha. Stąd moje pytanie jest takie, jakie polecacie ćwiczenia i w jakim wymiarze czasu trenować?
Kolejny, dręczącym mnie problemem jest dieta. Przyznam szczerze, że nie odżywiam się zbyt zdrowo, a powiem nawet, że praktycznie w ogóle. Nie mam problemów z otyłością. Głównym problemem w mojej diecie jest to, jak to często bywa, że mama każe mi jeść obiady, a na moje życzenie gotować nie będzie. Ponadto, jadłem dużo słodyczy, fasfoodów, owoce i warzywa ograniczałem do minimum, bo nie przepadam za nimi. Jadłem jasny chleb i piłem dużo napoi słodzących, nienawidzę wody mineralnej. Teraz wziąłem się za siebie, nie jem słodyczy, napoje gazowane i słodzące ograniczam do minimum (ciężko mi jest zejść tylko z pepsi, od której jestem uzależniony, ale przynajmniej staram się pić teraz light. wiem różnica mała, ale od czegoś trzeba zacząć). Jem żytni chleb oraz staram się jeść wszelakie owoce i warzywa, co idzie mi z trudem, ale jednak się przełamuje. Do tego planuję wprowadzić sobie sałatki. Czy coś dodać do tego, czy taka dieta, zważając na konieczność jedzenia tych obiadów ma w ogóle sens?
Z góry dzięki za pomoc i pozdrawiam!
Kolejny, dręczącym mnie problemem jest dieta. Przyznam szczerze, że nie odżywiam się zbyt zdrowo, a powiem nawet, że praktycznie w ogóle. Nie mam problemów z otyłością. Głównym problemem w mojej diecie jest to, jak to często bywa, że mama każe mi jeść obiady, a na moje życzenie gotować nie będzie. Ponadto, jadłem dużo słodyczy, fasfoodów, owoce i warzywa ograniczałem do minimum, bo nie przepadam za nimi. Jadłem jasny chleb i piłem dużo napoi słodzących, nienawidzę wody mineralnej. Teraz wziąłem się za siebie, nie jem słodyczy, napoje gazowane i słodzące ograniczam do minimum (ciężko mi jest zejść tylko z pepsi, od której jestem uzależniony, ale przynajmniej staram się pić teraz light. wiem różnica mała, ale od czegoś trzeba zacząć). Jem żytni chleb oraz staram się jeść wszelakie owoce i warzywa, co idzie mi z trudem, ale jednak się przełamuje. Do tego planuję wprowadzić sobie sałatki. Czy coś dodać do tego, czy taka dieta, zważając na konieczność jedzenia tych obiadów ma w ogóle sens?
Z góry dzięki za pomoc i pozdrawiam!
Krzysztof Piekarz