Kurcze, zrobił mi się mały śmietnik z mojego dziennika :(
Byłam u lekarza, na razie dostałam żelazo do brania, ale badania krwi będę miała dopiero w piątek 3 stycznia. Lekarz chciał mi wcisnąć też tabletki antykoncepcyjne, jakoby moje miesiączki miały byc powodem mojego złego samopoczucia, ale odmówiłam.
Arphiel - tak jak radzisz poproszę tez o sprawdzenie hormonów tarczycy.
Obecnie czuję się troche lepiej, sen tak jakby zaczyna mi pomagac wypocząć, ale to wciąż nie jest tak jak powinno być. Odezwał się także kręgosłup, który pobolewa od wypadku samochodowego, który miałam parę miesięcy temu. Na fizjoterapię się nie mogę doczekać, więc puki co faszeruję się przeciwbólowymi i staram się nie podnosić dziecka. O ćwiczeniach na razie też nie ma mowy, bo ledwo siedzę, ale znając życie to jeszcze dzień dwa i minie.
Kiedy tak źle się czuję za bardzo sobie popuszczam... zdrowie najwazniejsze, ale kurcze żywienie nie może sie opierac na nabiale i samych węglowodanach. Dorosła jestem, czas najwyższy podejść do tego tak jak powinnam od samego początku - jeśli nie mogę ćwiczyć to dieta ma być na błysk i kropka. Mimo, że wciąż nie mam swojego rozkładu, to poprzeglądałam inne dzienniki i jakim rozkładem operują inne dziewczyny i nie wiem czy dobrze kombinuję ale 1800kcal 130
białka 130 węglowodanów i reszta tłuszcze to chyba dość rozsądny rozkład w moim przypadku. Karmienie zakończone, więc pora się wziąć w garść. Definitywnie przytyłam odkąd nie karmię dziecka, widze to po ciuchach. Nowy rok się zbliża, więc niech to będzie koniec starej mnie i początek nowego zdrowego życia i nie na miesiąc czy dwa, ale już na lata. Amen. W poniedziałek wrzucam już porządny rozkład i jak zdrowie da to poćwiczę, albo chociaż pobiegam.