jest to mój pierwszy post na forum więc proszę o wyrozumiałość. Mimo że mam 28 lat niewiele wiem o walkach, bijatykach, boksie, obronie, stylach walki itp. Ostatni raz "szamotałem się 10 lat temu. Z racji zerowej siły, nikłej motoryki, drobnej postury i wyglądu baletnicy całe życie trzymałem się z dala od kłopotów ale niestety czasami one same ciebie znajdą. I znalazły.
Finał jest taki, że znalazłem się sam w pokoju z kolesiem, który 4 lata trenował zapasy, był cięższy i dużo silniejszy. Doszło do sprzeczki i koleś zaatakował mnie. Próbowałem się bronić ale jedyne co robiłem to próbowałem go odpychać i bronić się przed powaleniem. Niestety nie udało się i wylądowałem na podłodze. Nie wiem co zrobił ale w jakiś sposób mnie złapał i straciłem przytomność. Mam na szyi wielkie czerwone otarcie. Ocknąłem się jak mnie znajomy podniósł. Zapaśnika już nie było.
Moje pytanie jest takie: Biorąc pod uwagę mój opis napisany wyżej, czy miałem jakiekolwiek szanse aby wyjść z tego starcia cało albo chociaż przedłużyć je do momentu aż przyjdzie pomoc ?
Bonusowe pytanie: ile lat zajęłoby totalnemu żółtodziobowi na osiągnięcie poziomu pozwalającego w takiej walce być górą ?
Pierwszy raz poczułem, że kompletnie zaniedbałem tę część mojego życia. Chodzi mi o bezpieczeństwo i bronienie się a nie o latanie po mieście i bicie przypadkowych ludzi w sposób "zaj**ać mu z zaskoczenia a potem uciekać". Po prostu chciałbym w takiej następnej sytuacji nie zostać oklepanym w 2 minuty ...
Finał jest taki, że znalazłem się sam w pokoju z kolesiem, który 4 lata trenował zapasy, był cięższy i dużo silniejszy. Doszło do sprzeczki i koleś zaatakował mnie. Próbowałem się bronić ale jedyne co robiłem to próbowałem go odpychać i bronić się przed powaleniem. Niestety nie udało się i wylądowałem na podłodze. Nie wiem co zrobił ale w jakiś sposób mnie złapał i straciłem przytomność. Mam na szyi wielkie czerwone otarcie. Ocknąłem się jak mnie znajomy podniósł. Zapaśnika już nie było.
Moje pytanie jest takie: Biorąc pod uwagę mój opis napisany wyżej, czy miałem jakiekolwiek szanse aby wyjść z tego starcia cało albo chociaż przedłużyć je do momentu aż przyjdzie pomoc ?
Bonusowe pytanie: ile lat zajęłoby totalnemu żółtodziobowi na osiągnięcie poziomu pozwalającego w takiej walce być górą ?
Pierwszy raz poczułem, że kompletnie zaniedbałem tę część mojego życia. Chodzi mi o bezpieczeństwo i bronienie się a nie o latanie po mieście i bicie przypadkowych ludzi w sposób "zaj**ać mu z zaskoczenia a potem uciekać". Po prostu chciałbym w takiej następnej sytuacji nie zostać oklepanym w 2 minuty ...
Krzysztof Piekarz
Dobrze, ze nie mam nadwagi ufff