dobrze, 20 minut to już coś, a nóż się okaże, że się uda jeszcze zwiększyć dystans, zawsze coś
idź, idź, i ponaglaj też tego od rezonansu, niech się też chłop wysili!
Lejjla, dobra motywacja, ta z umieraniem. Na pewno się mamie spodoba bieganie jak zobaczy tyle ludzi, i dużo też pewnie w jej wieku
oby nie było za gorąco, bo tego nie znoszę....
A dzisiaj było pierwsze bieganie z cyklu rozbiegać znajomych, czyli moje 10.4 km a w tym 4 km z koleżanką (jej tempo, by dała radę przebiec dystans, jakieś 6:40/km)
Średnio wyszło mi po 6:15/km.
W sumie to fajnie, bo takie wolne tempo strasznie regeneruje, a sama nie(?)stety nie potrafię się do niego zmusić. Mam jeszcze kolejnych chętnych na bieganie także....

) albo że zimą przecież się nie biega...
I tak sama latam. Chociaż dzisiaj widziałam młodszą koleżankę z gimnazjum, która chyba robiła marszo-biegi, gdy szłam do szkoły. Wyglądało to na plan Budda Coatesa, który sama realizowałam kilka lat temu, gdy zaczynałam biegać. 

