Ostatnio na fight24.pl przeczytałem wypowiedź King Mo:
„Kocham ten sport, ale nie lubię jego kultury. W MMA jest wiele fanów, którzy nie są dobrze wykształceni i nie obchodzi ich dalsza edukacja na temat tego sportu, po prostu są głupi. Dobrzy zawodnicy… kiedy przegrywają, to od razu stają się kelnerami? Popatrzcie na Fedora. Był niepokonany przez tyle lat, a teraz przegrał parę razy i już określają go mianem kelnera, jest do niczego. Wiecie o co mi chodzi? Dajcie spokój… Kiedy Michael Jordan grał u „the Wizards", to był do bani? Kiedy Ali został pokonany przez Trevora Berbicka, to był do bani? Wielu fanów MMA nie rozumie innych sportów. Zapytajcie ich żeby wymienili pięciu mistrzów boksu, prawdopodobnie nie wymienią żadnego. Wymieńcie pięciu kickboxerów z prawdziwego zdarzenia, prawdopodobnie również nie wymienią żadnego. Wymieńcie trzech międzynarodowych zapaśników, nie wymienią żadnego. Nic ich nie obchodzi, nie wyszukują informacji na temat tych rzeczy. Oni po prostu słuchają tego co mówią spikerzy, a nie dodają nic od siebie.
I tu chciałbym rozpocząć dyskusję co wy myślicie o fanach MMA. Poniekąd Lawal dobrze powiedział. Spora część kibiców nie zna się zbytnio na tym sporcie. Przychodzą głównie po to by zobaczyć efektowne KO, niewielka garstka docenia i co ważniejsze ROZUMIE walkę w parterze, szeroko pojęty grappling i g'n'p. Ta świadomość tego sportu i jego zasad się na szczęście zwiększa, ale nadal gdy tylko walka schodzi do parteru albo walka toczy się w klinczu większość kibiców buczy, gdy nie widzą porządnego g'n'p.
Żeby nie było, ze chodzi mi tylko o parter to też samo kibicowanie pozostawia trochę do życzenia. Oglądając gale w USA głównie słyszy się gwizdy i brak prawdziwego dopingu. Porównajcie to sobie z ostatnią galą w RIO. Sam Dana mówił że nigdy w życiu nie doświadczył czegoś takiego.
„Kocham ten sport, ale nie lubię jego kultury. W MMA jest wiele fanów, którzy nie są dobrze wykształceni i nie obchodzi ich dalsza edukacja na temat tego sportu, po prostu są głupi. Dobrzy zawodnicy… kiedy przegrywają, to od razu stają się kelnerami? Popatrzcie na Fedora. Był niepokonany przez tyle lat, a teraz przegrał parę razy i już określają go mianem kelnera, jest do niczego. Wiecie o co mi chodzi? Dajcie spokój… Kiedy Michael Jordan grał u „the Wizards", to był do bani? Kiedy Ali został pokonany przez Trevora Berbicka, to był do bani? Wielu fanów MMA nie rozumie innych sportów. Zapytajcie ich żeby wymienili pięciu mistrzów boksu, prawdopodobnie nie wymienią żadnego. Wymieńcie pięciu kickboxerów z prawdziwego zdarzenia, prawdopodobnie również nie wymienią żadnego. Wymieńcie trzech międzynarodowych zapaśników, nie wymienią żadnego. Nic ich nie obchodzi, nie wyszukują informacji na temat tych rzeczy. Oni po prostu słuchają tego co mówią spikerzy, a nie dodają nic od siebie.
I tu chciałbym rozpocząć dyskusję co wy myślicie o fanach MMA. Poniekąd Lawal dobrze powiedział. Spora część kibiców nie zna się zbytnio na tym sporcie. Przychodzą głównie po to by zobaczyć efektowne KO, niewielka garstka docenia i co ważniejsze ROZUMIE walkę w parterze, szeroko pojęty grappling i g'n'p. Ta świadomość tego sportu i jego zasad się na szczęście zwiększa, ale nadal gdy tylko walka schodzi do parteru albo walka toczy się w klinczu większość kibiców buczy, gdy nie widzą porządnego g'n'p.
Żeby nie było, ze chodzi mi tylko o parter to też samo kibicowanie pozostawia trochę do życzenia. Oglądając gale w USA głównie słyszy się gwizdy i brak prawdziwego dopingu. Porównajcie to sobie z ostatnią galą w RIO. Sam Dana mówił że nigdy w życiu nie doświadczył czegoś takiego.
"Odwaga to przeciwstawianie się bojaźni, przezwyciężanie strachu, a nie brak lęku"
M.Twain
Krzysztof Piekarz
Mo miał na myśli chyba takich cebulaków, którzy znajdują sobie "niepokonanych idoli", a później dociera do nich że np. Fedor to nie maszyna, tylko człowiek, ale nie dopuszczają do swojej główki tego faktu i nie chcą oglądać jego dalszych walk, bo przez jego porażki w ringu/klatce bardziej wali się ich świat, niż jego.