Czyli wychodzi na to, że Shogun był wtedy w formie, jeśli sam tak stwierdził, tylko po prostu na tle Jonesa wypadł jak jakiś totalny amator. To kolano z 3 sekundy walki też na pewno swoje żniwo w pewności siebie Shoguna zebrało.
I już nie ma o czym gadać.
I już nie ma o czym gadać.
