o ile wyrażam szacuken za podstawy teoretyczne i zdolności wyszukiwania informacji naukowych w argumentowaniu, o tyleż samo uważam, że wszystkie te rozważania poszły w złym kierunku. (czytaj - za mało uzytecznym dla przeciętnego dźwigacza złomu)
zanim napisze dlaczego dodam jeszcze, że nie wspomniano o 2 niezwykle ważnych czynnikach, które decydują o faktycznym zapotrzebownaiu na
białko.
* indywidualne uwarunkowania - ekspresja określonych genów - np profil hormonalny, pozioim izoenzymów (łopatologicznie rzecz ujmując tzw "tempo przemiany materii" :kickass:)
* rzeczywiste obciążenie organizmu wysiłkiem fizycznym. nie można moim zdaniem homogenizować i wrzucac wszystkiego do jednego worka. weźmy kilku "kulturystów" każdy trenuje 4 razy w tygodniu po tyle samo czasu, podobny tryb aktywności codziennych, parametry masy ciała, wiek, zaawansowanie itd. czyli teoretycznie i na pierwszy rzut oka - zdrowy rzsądek mówi - mają mniej wiecej takie smao zapotrzebowanie. a jeśli jeden w czasie swojego treningu zrobi klasyczny split na spokojnie, bez szaleństw, zajeżdżania się, drugi zrobito smao w wiekszym tempie i dokręci na bieżni, trzeci nie trenuje splitem, ale FBW, ktoś z nich będzie trenował wykonując powtórzenia w zakresie 4-6, ktos inny zrobi ten sam plan ale wszystkie ćwiczenia z krótszymi przerwami i używając ciężarów umożliwiających wykonanie 12-16 ruchów ... itd itak daaaaaalej.
czy każdy z nich ma rzeczywiście takie same potrzeby?
aj dont fink soł
tym, co moim zdaniem powinno stanowić punkt ywjścia jest owa (wspomniana przez faftaqa) zdrowarozsądkowość i doświadczenie.
oczywiście punkt zaczepienia musi pochodzić z rzetelnych informacji naukowych. tu problem - spora rozbieżność danych.
wydaje mi się jednak, że tzreba przyjąć wyjście "najbezpieczniejsze" i za razem najskuteczniejsze.
uważam, że w oparciu o aktualny stan wiedzy, dla przeciętnego "kulturysty" 2g/kg masy ciała jest ok.
jest to ilość, której nigdy nie udowodniono negatywnego wpływu na zdrowie i cokolwiek, a za razem ilość, która na bank zabezpieczy nas przed "niedoborem białkowym".
spożywając ok 2g/kg m.c krzywdy nie zrobimy sobie ani w jedną, ani w drugą stronę. potem - obserwacja, wnioski, weryfikacja, zmiany itd...
rzeczywiste naukowe zweryfkowanie nie może odbywać się niestety na zasadzie analizy wiedzy z zakresu akademiskiem/książkowje biochemii.
tutaj do głosu muszą dojść wyniki badań.
sucha wiedza może dać podstawy do wysówania hipotez.
pytamy - czy taka a taka ilość jest bezpieczna i sprawdzamy badaniem.
pytamy - czy taka a taka ilość daje ewentualne dodatkowe korzyści czy nie
itd...
uff