Gospodarka hormonalna jest skomplikowaną dziedziną wiedzy, dlatego większość informacji powielanych w sieci jest w części lub całkowicie fałszywa. Przyjrzymy się popularnym twierdzeniom, dotyczącym hormonów i redukcji tkanki tłuszczowej. W jednym artykule nie da się przedstawić wszystkich tematów, musiałem dokonać pewnej selekcji.

Mit: „Niskie stężenie testosteronu jest związane z wieloma chorobami, więc hormonalna terapia zastępcza jest zdrowa”

Faktycznie, w badaniach niskie stężenie testosteronu w momencie rozpoczęcia obserwacji pozwalało przewidzieć ryzyko śmierci ze wszystkich przyczyn i z powodu chorób sercowo-naczyniowych, a także zachorowalność na choroby sercowo-naczyniowe. Jednak nie oznacza to, że zastosowanie testosteronu w jakiejkolwiek formie przyniesie poprawę stanu zdrowia.  Często niskie stężenie testosteronu jest konsekwencją występowania np. otyłości, a nie przyczyną utrzymywania nadmiarowej masy ciała. Podawanie każdej substancji farmakologicznej jest mieczem obosiecznym, są korzyści, ale istnieje także ryzyko. W licznych badaniach wykazano, iż osoby otyłe po skutecznej redukcji masy ciała charakteryzuje wyższe stężenie testosteronu, niższe ciśnienie krwi oraz zmniejszony stan zapalny.

spalanie mięśni siłownia

Mit: „Jeśli ktoś ma dużo tkanki tłuszczowej to podawanie sterydów pomaga w redukcji”

Nie zliczę zapytań ludzi, którzy myślą, że farmakologia to taki przełącznik, klikasz i problem znika. Na zasoby tkanki tłuszczowej pracowałeś uczciwie przez całe, długie lata. Nie oczekuj, iż pozbędziesz się „krągłości” w ciągu kilku tygodni. Jest to niezmiernie kosztowny, samoograniczający się proces. Co to znaczy? Organizm broni się przed zmniejszaniem zasobów tkanki tłuszczowej z powodów ewolucyjnych. Przez tysiące lat trójglicerydy były niezbędnym zapasowym paliwem. Energią, która była uruchamiana w czasie okresów głodu. Dlatego początkowo można całkiem sprawnie pozbywać się masy ciała i kilogramów tłuszczu, a później zderzamy się ze ścianą.

Osoby otyłe od samego początku napotykają problemy, gdyż wykazują podwyższone stężenia wolnych kwasów tłuszczowych we krwi, co „blokuje” pozbywanie się tłuszczu, zaburza oddziaływanie na ustrój insuliny i wywołuje stan zapalny. Tak to prawda, sterydy anaboliczno-androgenne mogą pomagać w pozbywaniu się tłuszczu, ale tylko pod warunkiem, iż zapewnisz odpowiedni, ujemny bilans energetyczny, w ramach przemyślanej diety składającej się z produktów o niskim stopniu przetworzenia. Trzeba by też poćwiczyć na bieżni, rowerze, maszynie imitującej wiosłowanie, pospacerować, powchodzić po schodach, pomaszerować po górach. Warto też byłoby pomyśleć o wdrożeniu jakiejś formy treningu interwałowego (przerzucanie ciężkiej opony, uderzanie młotem, sprinty, skoki na skrzynię, przeciąganie ciężaru, spacer farmera itd.) Niemniej moim zdaniem ryzyko związane ze stosowaniem farmakologii przewyższa korzyści.

Mit: „W czasie intensywnego treningu wydziela się dużo hormonu wzrostu, dlatego interwały odchudzają”

W rzeczywistości stężenie hormonu wzrostu po intensywnym treningu jest podniesione tylko przez kilkadziesiąt minut, a to za mało by pozbywać się tkanki tłuszczowej. Ten proces trwa dziesiątki godzin, a nie kilkanaście minut. Interwały mogą powodować nawet kilkunastokrotne zwiększenie stężenia kortyzolu, co również jest zjawiskiem chwilowym i (na szczęście) nie ma praktycznego znaczenia.

Podsumowując, nie ma dróg na skróty. Podstawowym sposobem pozbywania się tkanki tłuszczowej pozostaje wdrożenie odpowiedniej diety, następnie stopniowo można uzupełniać trening siłowy o treningi aerobowe, najlepiej takie, które nie powodują znaczących przeciążeń stawów (np. jazda na rowerze powoduje 10-krotnie mniejsze obciążenie rzepki w porównaniu do biegania). 

Referencje:

  • Kiani L. i in. The effects of moderate intensity aerobic training on serum levels of thyroid hormones in inactive girls
  • Alen M. Effects of prolonged training on serum thyrotropin and thyroid hormones in elite strength athletes
  • Ezio Ghigo, Fabio Lanfranco, Christian J. Strasburger Hormone Use and Abuse by Athletes
Komentarze (3)
MWu

U mnie całe życie niski test (dolna granica normy lub po prostu niedobór).
Próbowałem nawet igły i zwykłe dawki HRT (70-100mg co 5 dzień + gonadotropina) kończyły się czerwienicą - przerwałem tę "zabawę". Na szczęście.
Przy 30 wdrożyłem zmiany w diecie i przede wszystkim suplementację.
Jod, D3, R-ALA, berberyna, witamina C (0,5-1 gram dziennie max)
Pół roku i testosteron do górnej normy (28 nmol/l w wieku 32 lat), insulina pierwszy raz w życiu jednocyfrówka (2-4), w końcu brak problemów z niedoczynnością tarczycy.
Przed suplementacją jodu (zaleconą przez endo) oczywiście badania na przeciwciała tarczycowe. Dawki witaminy D3 na początku nieco trącające altmedem, bo bardzo wysokie, obecnie 1000-2000 jednostek dziennie w kroplach.
Jedynie za żadne skarby świata nie mogę zbić kortyzolu, który całą dobę nie chce zejść nawet na górne widełki normy, podobnie z prolaktyną.

0
_Knife_

Kortyzol można zbić witaminą C => https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/11590482/, ale bym się nie rozpędzał. Rzadko to jest potrzebne. Prolaktyna, tylko farmakologia (np. agoniści dopaminy: Cabergolina, Bromokryptyna), ale jeśli prolka ma wpływ na libido, samopoczucie, nie wspominam o mlekotoku. Witaminę D mam ED od paru lat jesienią, zimą, wiosną, witamina C też często u mnie gości, jodu nie potrzebuję, berberynę od czasu do czasu, poza tym ADAPTO max, ashwagandha osobno itd.

2
MWu

Zdarzał się lekki mlekotok, libido mam akurat wręcz hiper wysokie, największy problem z dochodzeniem do siebie po przebudzeniu. Wstając o 6-9 czuję się dobrze dopiero około 16.
Kiedyś na sterydzie (encorton) w czasie blokady własnego kortyzolu czułem się fenomenalnie, jak za dziecięcych lat. Wstawałem wcześnie, chodziłem spać o normalnych porach i byłem wyspany po niewielkiej ilości snu. Zastanawiające.

0