Wokół treningu i dietetyki narosło tyle mitów, że gdy zacząłem choć z grubsza je omawiać, wyszło 120 stron tekstu. Podobny problem pojawił się w przypadku kwestii dopingowych. To i tak praca, która nie trafi do większości „ekspertów z Youtube”. Mimo setek publikacji oraz profesjonalnych opracowań, ciągle spotyka się absurdalne tezy zamieszczane w komentarzach.

  1. „Doping to furtka do sięgania po narkotyki”
  2. „Na bombie mięśnie same rosną”
  3. „Na wspomaganiu łatwo się pozbyć tkanki tłuszczowej”
  4. „A gdybym ja zaczął brać, to…”
  5. Podsumowanie

Oto wyjaśnienie kilku podstawowych kwestii związanych z SAA (sterydami anaboliczno-androgennymi). Przy okazji przypomnę, iż większość sterydów wcale nie ma działania anabolicznego (wpływającego na wzrost mięśni), a wręcz są książkowymi przykładami substancji o charakterze katabolicznym (prowadzącym do rozpadu mięśni). Sterydy to nie to samo, co sterydy anaboliczno-androgenne.

„Doping to furtka do sięgania po narkotyki”

Tak, tego typu tezy są wysuwane przez różnych naukowców. Np. Kurt Skårberg i wsp. opisują przypadki uzależnień:

„John, 25 lat: stosował fluoxymesterone, methandrostenolone, methenolone acetate, oxymetolone, stanozolol i testosterone undecanoate; iniekcyjne SAA: estry nandrolonu, stanozolol, różne rodzaje testosteronu i trenbolone acetate. Trenował za ciężko i zbyt często. Sięgał po benzodiazepiny na bezsenność oraz środki przeciwbólowe na bóle głowy, mięśni i stawów. Zaczął używać amfetaminy, by trenować ciężej i częściej. Dzięki amfetaminie czuł się lepiej na treningu, jednak nie mógł się odprężyć po zakończonej sesji siłowej. Dlatego zaczął brać haszysz i benzodiazepiny, aby się uspokoić i poprawić jakość snu. Teraz częściej używał amfetamin, ponieważ uważał je za idealne do użytku rekreacyjnego. John wcześniej rzadko pił etanol, ale teraz zaczął częściej po niego sięgać, co pomagało mu spać i odprężać się w weekend”.

Historia musi kończyć się źle, jego firma zakończyła działalność, dziewczyna go opuściła, nie mógł opłacić czynszu i został bez środków do życia. W tej sytuacji szukał pomocy w klinice uzależnień, głównie z powodu problemów psychicznych.

Panowie naukowcy, zlitujcie się. Arnold sięgał po marihuanę, alkohol, nie stronił przez połowę życia od SAA, odniósł karierę w kulturystyce, w polityce i w filmie. Setki utworów muzycznych ma związek z używaniem narkotyków, muzycy tego nawet nie kryli, np. "Lucy in the Sky with Diamonds" The Beatles - o LSD, "Semi-Charmed Life" Third Eye Blind - o metamfetaminie, "White Rabbit" Jefferson Airplane - różnorakie środki, "White Lines (Don't, Don’t Do It)” Grandmaster Flash - m.in. o kokainie, "Mary Jane's Last Dance" Tom Petty & The Heartbreakers - o marihuanie, Marilyn Manson - "The Dope Show" - o różnorakich narkotykach, “I Don’t Like the Drugs (But the Drugs Like Me)” Marilyn Manson - o różnorakich narkotykach”, “True Faith” New Order - o heroinie. Zresztą z powodu narkotyków zmarł np. Jim Morrison. Prawdopodobnie odegrały one dużą rolę także w przypadku Jimiego Hendrixa i Kurta Cobaina (dzisiaj nie dowiemy się już prawdy; Cobain i Morrison nie stronili np. od heroiny; Hendrix eksperymentował z czym tylko mógł). To nie znaczy, iż narkotyki są dobre, tylko bardzo mało wskazuje, iż stosowanie SAA musi prowadzić do uzależnienia od amfetaminy, opioidów czy kokainy. A taka jest wiodąca teza artykułu opisującego 5 patologicznych przypadków. Faktycznie, w niektórych przypadkach możliwe jest, iż osoba mająca poważne problemy sklasyfikowane w DSM-5, będzie sięgała obok SAA po środki przeciwbólowe, amfetaminę, kokainę czy heroinę. Jednak wrzucanie do jednego worka 3-9 mln ludzi w USA (tylu wg badań miało kontakt z dopingiem przy użyciu SAA) i twierdzenie, że wszyscy podążają taką samą drogą, jest żenujące. Większość pacjentów opisanych w badaniu miało wiele problemów w dzieciństwie (np. byli narażeni na przemoc fizyczną lub psychiczną). Ponadto mieli problemy w szkole, co wpływało na ich rozwój i dalsze funkcjonowanie w społeczeństwie. Jak na razie nikt nie udowodnił, by stosowanie SAA było furtką do sięgania po narkotyki. Kiedyś takie same argumenty stosowano w kontekście marihuany. Konopia indyjska miała być „przepustką” do sięgania po „polską heroinę” czy inne narkotyki uważane za znacznie silniejsze, bardziej uzależniające i szybciej wyniszczające. Okazało się, iż mimo szerokiego dostępu do tego narkotyku w USA, nie przyniosło to patologicznych zdarzeń. Za to dzięki (niemal) zrównaniu SAA z narkotykami, w USA za posiadanie SAA można dostać grzywnę liczoną w tysiącach dolarów oraz mieć poważne problemy z prawem. Jest to absurdalna polityka, która nie przyniosła żadnych owoców.

„Na bombie mięśnie same rosną”

mięśnie na bombie

Wiele osób sądzi, iż SAA dają tak duże efekty (łatwe przyrosty), że nie wymaga to wysiłku. W rzeczywistości SAA są tylko małym elementem układanki i nadal jest to bardzo ciężka praca. Musisz jeść, i to naprawdę dużo oraz regularnie (krytyczna jest np. podaż protein i węglowodanów), rozsądnie i odpowiednio ciężko trenować, odpoczywać (zapewnić regenerację). Szczególnie problematyczny jest okres po odstawieniu SAA. Wtedy kiepski trening, zaprzestanie dostarczania odpowiedniej ilości energii, źle przeprowadzona terapia po cyklu, mogą zniweczyć efekty tygodni czy nawet miesięcy „wspomagania”. W ciągu 7-8 tygodni efekty cyklu mogą być już historią. Ponadto znam dziesiątki ludzi sięgających po SAA i wiecie co? Odpowiednim progiem odtłuszczenia dysponują tylko zawodnicy o dużej wiedzy, wykonujący aeroby, manipulujący podażą węglowodanów, tłuszczów, protein. Większość sięgających po sterydy uzyskuje tylko ulane sylwetki, stanowiące zaprzeczenie kulturystyki.

„Na wspomaganiu łatwo się pozbyć tkanki tłuszczowej”

Teoretycznie pozbywanie się tkanki tłuszczowej jest proste. Wystarczy cierpliwość, regularny trening siłowy, aerobowy i/lub interwałowy (który tworzy deficyt energetyczny), odpowiednia dieta, unikanie pokus. Tylko... w praktyce to trudne. Dlatego wkrótce większość mieszkańców USA będzie miała nadwagę lub wręcz otyłość. Wbrew mylnym, obiegowym opiniom, SAA wcale nie mają dużego wpływu na redukcję tkanki tłuszczowej u mężczyzn w wieku 20-40 lat (a tacy najczęściej sięgają po farmakologię). Najczęściej efekty w postaci redukcji tkanki tłuszczowej w czasie cyklu, np. na testosteronie, pojawiają się u ludzi w wieku 60-70 lat, którzy mieli niedobory hormonalne, hipogonadyzm lub złożoną sytuację zdrowotną. Zresztą w niektórych badaniach ocenia się wpływ podawania testosteronu po wielu latach kuracji, więc jak to się ma do kilku, kilkunastu tygodni bycia „na bombie”?

Podobnie przedstawia się kwestia używania beta-mimetyków (np. formoterol, salbutamol, clenbuterol, salmeterol, terbutalina). Najpierw musisz mieć dograne wszystkie inne elementy, a środki wpływające na receptory adrenergiczne są wisienką na torcie. Ponadto organizm niezwykle szybko przyzwyczaja się do nowego bodźca i wiesz co? Wszystkie efekty stosowania np. formoterolu są znacząco zmniejszone lub przestają mieć jakiekolwiek znaczenie fizjologiczne. Dzieje się tak ze względu na regulację ilości receptorów adrenergicznych. U niektórych ludzi po pewnym czasie salbutamol był tak samo skuteczny, jak placebo (ma to krytyczne znaczenie dla leczenia objawów astmy).

„A gdybym ja zaczął brać, to…”

Oczywiście, znam takich ludzi. Nie wiedzą oni, ile wysiłku trzeba włożyć w stosowanie diety, w trening, znalezienie czasu na odpoczynek w natłoku zadań. A niewielu ludzi na świecie może sobie pozwolić na styl życia profesjonalnego kulturysty. Pogodzenie pracy z treningiem może być trudne, a osiągnięcie pewnego pułapu masy i siły wymaga lat harówki. O tym mówił m.in. Rich Piana, inwestował wszystko, dostawał… nic. Rzucił występy na scenie dla biznesu i szybko osiągnął sukces.  Nic nie pomoże najlepsza farmakologia, jeśli odpowiednio ciężko nie trenujesz, nie stosujesz konkretnego planu żywieniowego czy nie masz pojęcia o wpływaniu na estetykę sylwetki (cykl redukcyjny). Gdyby to było takie proste, po ulicach chodziliby sami kulturyści. Mówili o tym także Dorian Yates czy Arnold Schwarzenegger. Ponadto, tylko promil ludzi posiada odpowiednie predyspozycje genetyczne (rama kostna, proporcje włókien, istniejące dźwignie, umiejscowienie poszczególnych grup mięśni, zdolność do hipertrofii), a na razie nie da się tego przeskoczyć.

Podsumowanie

Stosowanie SAA może ułatwiać pewne aspekty budowania masy czy redukcji, o ile zapewnisz wszystkie inne niezbędne elementy tej układanki. Niestety, wywołana SAA głęboka ingerencja w rozmaite układy (w tym hormonalny) rodzi o wiele poważniejsze problemy, często powodujące, iż sięganie po np. testosteron, metanabol czy anapolon jest nieopłacalne. Żadne z tych środków nie dają „magicznych przyrostów” ani „łatwej redukcji”. Z czasem efekty ich stosowania są też coraz mniejsze. Za to bez wątpienia mogą zniszczyć nerki, wątrobę i serce (również wiele innych narządów). Do tej pory nikt nie udowodnił, by sięganie po SAA wywoływało chęć sięgania po narkotyki. Jest to nadinterpretacja licznych grup naukowców. To nie znaczy, że SAA nie wywołują innych skutków fizjologiczno-psychologicznych. Być może problem narkomanii dotyczy zawodowych kulturystów. King Kamali (profesjonalista, czołowy kulturysta lat 90. XX wieku) wspominał, iż kiedyś na długiej imprezie noworocznej (kilku dniowej) wziął 22 tabletki "extasy" (MDMA). Rich Piana nie stronił od licznych narkotyków (np. w domu miał porozsypywaną kokainę) i całkiem możliwe, iż właśnie ich połączenie razem z wieloletnim nadużywaniem SAA doprowadziło do jego przedwczesnej śmierci. Jednak brakuje tu jakichkolwiek danych naukowych, więc pozostałą plotki i spekulacje.Z pewnością wielu kulturystów chętnie sięga po opioidy. Bostin Loyd chwalił się braniem DNP, PGF, opioidów. W programie Dave'a Palumbo opowiadał o tym z dumą, jakby to było wielkie osiągnięcie. Opioidy co roku zabijają dziesiątki tysięcy ludzi - w USA zjawisko stało się plagą, z kolei trucizna używana do odchudzania, DNP, zabiła oficjalnie kilkadziesiąt osób w ostatnich 30-40 latach, nieoficjalnie tysiące.

Referencje:

Kurt Skårberg i wsp. „The development of multiple drug use among anabolic-androgenic steroid users: six subjective case reports” https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC2612649/

Aziz I1, Hall IP, McFarlane LC, Lipworth BJ. „Beta2-adrenoceptor regulation and bronchodilator sensitivity after regular treatment with formoterol in subjects with stable asthma.” https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/9525449

Schuster A1, Kozlik R, Reinhardt D. „Influence of short- and long-term inhalation of salbutamol on lung function and beta 2-adrenoceptors of mononuclear blood cells in asthmatic children.” https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/1646109

J.M. Wraight, R.J. Hancox, G.P. Herbison, J.O. Cowan, E.M. Flannery, D.R. Taylor „Bronchodilator tolerance: the impact of increasing bronchoconstriction” https://erj.ersjournals.com/content/21/5/810

Komentarze (5)
Xafloz

Knife, a nie napisałbyś jakiejś książki? Kupiłbym ją sobie i poczytał :)

0
Bull

tu masz więcej niż książka: https://www.sfd.pl/autor/MaciejSulikowski-Knife-a1.html 

0
_Knife_

Planuję książkę "skazany na JW nr ...." o absurdach, jazdach i rzeczywistości wojskowej. Będzie tam sporo elementów humorystycznych, ale równie dużo gorzkich. Zostanie napisana bez odniesienia do realnych miejsc i wydarzeń, bo nie chcę się bujać po sądach. Ale za prędko jej nie wydam, z wiadomych względów.

1
Xafloz

Bull, dzięki za linka, choć większość artykułów już przeczytałam.

Knife

Tam, gdzie zaczyna się wojsko, kończy się logika... ;)

0
anubis84

Na bodyfactory jeszcze mozesz conieco sobie poczytać Knifa

0