PODPISALES CYROGRAF Z DIABLEM - DO KONCA ZYCIA ???
Ronowicz
Wysłana - 17 kwietnia 2002 01:55
Sprawdź swoje BMI
Przegladajac posty w innym forum trafilem na to pytanie dotyczace innej dyscypliny sportu - kulturystki. Zaczalem sie jednak zastanawiac czy i tez tak nie jest z nami. Czy gdy rozpoczynamy treningi nie podpisujemy cyrografu do konca zycia? Nie przekraczamy bariery nie do odwrotu? Czy nie zamykamy za soba ostatnich drzwi? Zaczne wszystko od poczatku by to lepiej zilustrowac. Przed jakimi kolwiek treningami: Z regoly nasza wiedza na temat walki jest znikoma. Potrafimy tylko conieco co podpatrzylismy z tv, lub co tata/kolega/ktos inny nam pokazal. Jestesmy calkowicie zieleni. Nie zdajemy sobie w pelni realiow z zagrozenia w walce - wiemy ze jest niebezpieczna ale tak do konca nie weimy w jaki sposob. Na mysl o walce przywolujemy do pamieci jakas scene z tv misternie przez nas wykombinowana. "Napewno ona sie uda, a jakby nie to cos inego wyjdze" - tak zapewne mysli wiekszosc zielonych. Co z tego ze ktos jest wyzszy, silniejszy, ciezszy, bardziej obeznany - "i tak go zaskocze".
W trakcie treningow: Poznajemy pierwsze uderzenia/chyty. Czujemy sie niedopokonania. Na mysl przychodzi kolejna mysl. "Przecierz jakbym teraz mial walczyc z soba z przed kilku tygodni to sam bym sie zabij, boze jaki ja bylem slaby i niekumaty". Zaczynasz sobie zdawac sprawe z zagrozen.Wiesz co moze ci sie stac/zlamac/skrecic/zabic po danym chwycie lub uderzeniu. Zaczynasz w pelni odczuwac zagrozenie otaczajace cie. Trenujesz coraz mocniej, czujesz ze na ulicy nie ma zartow, swiat jest brutalny.Wiesz ze musisz byc coraz lepszy. Starasz sie wykonywac wszystko maxymalnie idealnie. Nagle przeczuwasz ze ten styl juz ci sam nic nie da (lub da- zeby nie bylo sporow ,tu nie chodzi o jaka kolwiek sztuke walki ale o idee).Zmieniasz/dodajesz inna sztuke walki.Starasz sie byc przygotowanym na kazda okazje.Wypracowywujesz swoje techniki do perfekcji, jednak czujesz ciagle ze to poczatek drogi. DALEJ,CO DALEJ. No walsnie, co dalej? Poznajesz zasady. Wiesz na czym to wszystko sie kreci. Czy mozesz przestac? Czy mozesz zaprzestac cwiczyc(w jakikolwiek sposob) juz nastale? Wiedziac ze ktos tam, moze dopiero zaczyna, ale juz za pewien czas, krotszy lub dluzszy moze cie przescignie? Moze bedzie probowal cie napasc, a co jak stanie sie lepszy podczas tego czasu gdy ty sobie odpusciles. A co myslisz wtedy gdy widzisz grupke chuliganow idacych w twoim kierunku? Nie czujesz potrzeby ciaglego treningu? Tego ciaglego glosu wiecej...wiecej...wiecj...
Czy tez sadzicie ze to kolo sie zamyka? Czy tez myslicie za jak juz raz sie na powaznie zacznie i gdy pozna sie zasady to nie mozna juz przestac? A jesli nawet przestaniecie to czy nie czujecie kilkukrotniej silniejszego strachu niz osoby ktore ty stykaly sie z tym nigdy? Prosz o udzial w tej nietypowej dyskusji jak i udzial w ankiecie.
Kto na ulicy raz porzadnie nie dostanie - ten sie nigdy wszystkiego porzadnie nie nauczy
OPCJA 1- oznacza ze zgadzam sie z tym tematem OPCJA 2-nie zgadzam sie,nawet jak przestane ,to i tak sie nie przejme, nie bede sie czol bardziej zagrozony niz inny czlowiek, nie bede czul ani grama leku ,ani nic.
Przypominam - to nie jest atak na zaden styl. Wogole moja intencja jest by w tym temacie osoby biorace udzial nie wymienialy nazw sztuk walki, a jedynie wyrazaly swoje opinie.
Kto na ulicy raz porzadnie nie dostanie - ten sie nigdy wszystkiego porzadnie nie nauczy
1019001576000
Ronowicz
Wysłana - 17 kwietnia 2002 02:05
Wybralem opcje 1. Sadze ze podpisalem takowy cyrograf. Zaznaczam jeszce, nie jest to teskt satanistyczny. Cyrograf z diablem jest tu epitetem dla tego co robimy. Pisze to by nie urazic niczyich wartosci religijnych i etycznych.
Kto na ulicy raz porzadnie nie dostanie - ten sie nigdy wszystkiego porzadnie nie nauczy
1019001907000
Boruta
Wysłana - 17 kwietnia 2002 02:14
Rozpoczynajac trening u mnie podpisujesz cyrograf. Daje Ci sile i moc harakternika i zabieram w zamian Twoja dusze. Kazdy kto wstepuje na to sciezke musi wiedziec ze nie ma z niej odwrotu.
Czart Boruta
Paweł Ziółkowski
"Dobro i zło nie istnieją, tak jak życie i śmierć. Jest tylko działanie. Walka" (baron von Ungern-Sternberg, d-ca Azjatyckiej Dywizji Konnej) [http://www.budonet.net/baza/szczegoly.php?id=51]
1019002485000
Ronowicz
Wysłana - 17 kwietnia 2002 02:20
Pierwsze dwa glosy to 100% dla "tak". Motto na obecne minuty dyskusji to :"Nie ma odwrotu" - jaka jest wasza wypowiedz na ten temat?
Kto na ulicy raz porzadnie nie dostanie - ten sie nigdy wszystkiego porzadnie nie nauczy
1019002806000
esco
Wysłana - 17 kwietnia 2002 02:29
podpisalem go nieswiadomie i teraz zaczynam zalowac problem polega na tym, ze diabel oferuje cos o czym czlowiek wczesniej nie ma pojecia i zna swoja sile narkotyki przy tym sa dziecinna zabawka
jezeli ktos wychodzi przed dyskoteke i zaczyna cos mowic o 1/1, to jedno jest pewne
nigdy nie bawil sie w sopocie
1019003384000
Ronowicz
Wysłana - 17 kwietnia 2002 03:00
Esco -moim zdaniem trafiles w sedno sprawy. Wkraczajac na ta sicezke nie wiemy co przyniesie nam ona - jakie bede jej minusy, ba, niewiemy nawet do konca jakie beda korzysci. Sztuki walki to najmocnijeszy narkotyk- bazuje na naszych pierwotnych instynktach przetrwania. Zazywasz - Wygrywasz - ale jak dlugo? co bedzie jesli sie zlamiesz?
Kto na ulicy raz porzadnie nie dostanie - ten sie nigdy wszystkiego porzadnie nie nauczy
1019005221000
Juras
Wysłana - 17 kwietnia 2002 09:57
Perfekcyjnie trafiles w temat Ronowicz.Brawo!.Walka jest narkotykiem o wiele silniejszym niz wszystko.A dokladnie adrenalina.To dla niej nie rezygnyje mimo licznych kontuzji,braku czasu dla bliskich, dla siebie...Myslimy o niej wszedzie i o kazdej porze.Jest tematem wiekszosci naszych rozmow.Ja,a przypuszczam ze nie jest to odosobnione zjawisko,widzac potencjalnych napastnikow,ludzi wygladajacych podejrzanie, od razu obmyslam taktyke walki z nimi.Byc moze jest to chore...Ale czy nie jest chore jak cywilizowani ludzie okladaja sie nawzajem i to sprawia im przyjemnosc wieksza niz cokolwiek.Czysty atawizm nieporawdaz...?
Rewelecajny temat, cos w tym rzeczywiscie jest. Wprawdzie staram sie laczyc silownie i ma, to mimo wszystko jak koncze trening to mysle o nastepnym. Nie ma znaczenia kontuzja, to ze czlowiek ledwo moze chodzic po lowkicku, jakos to bedzie, nie pomagaja zadne zale i rady zrozpaczonej rodziny. Liczy sie tylko TO . Wprawdzie ostatnio skacze troche stylowo (coraz mniej czasu- sesja nadciaga, nadmiar zajec i inne ******ly), ale nie rezygnuje, zaczalem jj, (poszedlbym na bjj, ale mi sie czasowo pokrywa z trojbojem silowym ) uzupelniajac to sparingami z kumplami przy uzyciu technik uderzanych. Najlepsze jest to, ze nie wyobrazam sobie zycia bez trenowania (no moze podczas czwartkowo-piatkowych popijaw czlowiek sie zapomni, ale to w momencie gdy poziom alkoholu we krwii przekracza norme ), ciekaw jestem jak to bedzie za kilka lat (jak tak bede pod 30-40)....
Pozdrofka
1019031116000
Neo
Wysłana - 17 kwietnia 2002 10:53
Po 30-ce jest zupelnia tak samo:) Zaczalem trenowac dopiero 2 lata temu - powod dosc starchu, dosc ominjania ludzi z daleka.Po miesiacu treningow myslalem no teraz juz cos umie po 5 wiedzialem ze jest dobrze po roku jestem na samym poczatku drogi a 2 latach twierdze ze nic nie umie. Droga az po horyzont, droga ktora nigdy sie nie konczy i zawsze stajesz przed kolejnym zakretem po ktorym jest kolejny zakret i tak caly czas.
DANZAN RYU RULEZ
DANZAN RYU/BJJ RULEZ
1019033598000
Ronowicz
Wysłana - 17 kwietnia 2002 13:07
Widze ze puki co jest ciagle 100%.Widze ze nie jestem odosobniony w moim przekonaniu ze wpadlem do konca zycia.No to teraz proponuje zmienic troche watek.Napiszcie co czujecie gdy przestejecie cwiczyec, czy to ze wzgeldu na kontuzje czy inne zjawiska.Napiszcie co czujecie wtedy. Ja przeczuwam ciagly starch na ulicy i wielkie powatpiewanie w samego siebie.
Kto na ulicy raz porzadnie nie dostanie - ten sie nigdy wszystkiego porzadnie nie nauczy