Jestem sobie przecietnym ludziem, chodze na silke (jak prawie wszyscy na tym forum ;p), biore odzywki itp... itd... Staram sie nie prowokowac roznych ludzi, pod wzgledem zaczepiania ich a potem walki, jednak kiedy juz w jakiejs "wyjatkowej okolicznosci" musze stanac w czyjejs obronie lub bronic wlasnego tylka to zaczynaja mi sie trzesc rece i uginac kolana, nawet jak mam sie bic z slabym przeciwnikiem.
Mozecie mi poradzic jak pozbyc sie lub przezwyciezyc ten strac ??
Za odpowiedzi z gory dziex! ;)
Meta, Feta i Siłownia
)
Krzysztof Piekarz
)no i moje dwa lewe proste gdzies skonczyly sie jakies 5cm od jego podburdka a jego lewy na miom czole a prawym ponoc tez mnie trafil ale nie specjalnie pamietam kiedys ogolnie to bylismy skuci i chodzilismy tk sobie w kuleczko wyjasniajac pewne sprawy a jak nam sie watek skonczyl to skracalismy dystans albo jak samochod nadjezdzal to zchodzilismy na chodnik bo sie klepalismy na srodku ulicy :P) no wiec moja rada taka zalej pan robaka pol litra i mozesz isc nawet bramkarzy klepac tylko zeby sie w kolejke ustawili. inna sprawa to znaczny spadek umiejetnosci bojowych czego przyklad juz opisalem powyzej :)
****SFD FIGHT CLUB****
ta Bronia)