Nie wiedziałem jak nazwać temat, otóż chodzi mi o żyły, wiadomo napinamy się i zaczynają nam one wychodzić. Na pewno słyszeliście nie raz tekst ,, uwazaj bo Ci żyłka pęknie".
Jak chce zrobić żeby mi wyszły żyły to robie tak jakbym wypuszczał powietrze, chciał je wypuścić, ale nie trzymam je ( nie wiem jak to opisać)
Ale chodzi o to że jak tak robie , wstrzymuje oddech i mi wychodzą żyły, klatka , ramiona i taka jedna na samym środku czoła to,to jest niebezpieczne.
Nieraz miałem tak że napinałem się po czym później przestałem i kręciło mi się w głowie , tak jakby mi tlenu brakowało (coś w stylu gdy się ma zemdleć)
Jeśli czegoś wyżej nie zrozumieliście napiszcie a postaram się to Wam bardziej przybliżyć.
Jak chce zrobić żeby mi wyszły żyły to robie tak jakbym wypuszczał powietrze, chciał je wypuścić, ale nie trzymam je ( nie wiem jak to opisać)
Ale chodzi o to że jak tak robie , wstrzymuje oddech i mi wychodzą żyły, klatka , ramiona i taka jedna na samym środku czoła to,to jest niebezpieczne.
Nieraz miałem tak że napinałem się po czym później przestałem i kręciło mi się w głowie , tak jakby mi tlenu brakowało (coś w stylu gdy się ma zemdleć)
Jeśli czegoś wyżej nie zrozumieliście napiszcie a postaram się to Wam bardziej przybliżyć.
Krzysztof Piekarz