Pierwsze wrażenie - bez wagi się nie obejdzie ...
Jeśli czeka mnie takie liczenie wszystkiego cały czas, to padnę - nie będę miała zwyczajnie czasu.
W dodatku chyba 6 posiłków to dla mnie za dużo ...
I jeszcze jedna uwaga :) Przez najbliższe 2 tygodnie jeśli chodzi o ćwiczenia, mam możliwość tylko między 2 a 3 posiłkiem, później wyjeżdżam na 2 tygodnie (i tu problem :p) a od października wszystko zależy od planu zajęć. Taka dieta jest elastyczna na tyle, żebym w jeden dzień miała ćwiczenia między 2 a 3 posiłkiem, a w inny np. między 4 a 5 ? Oczywiście wszystko wciąż z zachowaniem zasad. Śmiejcie się, ale ja naprawdę jestem w tym temacie zielona, w życiu nie zwracałam najmniejszej uwagi na to, co jem :p
No dobra, w takim razie przykładowo:
1. posiłek:
- 2 jajka + mała łyżeczka oleju do smażenia (można to tak wliczyć?)
- kromka pieczywa razowego z pomidorem lub papryką czerwoną
czy kromkę można posmarować margaryną? (wtedy zamiast oleju do smażenia)
2. posiłek:
- pierś z kurczaka
-
brązowy ryż
[tu pasowałyby mi ćwiczenia póki co]
3. posiłek:
- razowe pieczywo + szynka lub indyk
4. posiłek:
- pierś z kurczaka
- ciemny makaron
- szpinak
5. posiłek:
- makrela wędzona
- brokuły
6. posiłek:
- twaróg
- rzodkiewka
No i na razie bez konkretnych ilości, bo siedzę nad tym i siedzę, i dochodzę do wniosku, że bez wagi się nie da w moim przypadku... No i cały czas wydaje mi się, że to masa do zjedzenia!
Uff męczące to :) Nie zmieszajcie mnie z błotem na początek...
Męczące to uff ... nie zmieszajcie mnie może z błotem na początek :p