no to tak:
godz 7- I sniad: kromka razowego z grani i plasterkami papryki
godz 10:15- II sniad: jablko, kilka truskawek, kefir
godz 13- obiad: mieszanka warzyw- brokuly, kalafior, brukselka, szparagi, troche papryki z cukinia i ryba, jogurt z otrebami owsianymi
godz 16- podwieczorek= kolacja: tunczyk i jogurt .
Ten jadlospis przwie dzien w dzien wyglada tak samo tyle, ze dzis dodalam do niego tego tunczyka i kefir. co ktorys dzien w miejsce tej podstawowej wersji (bez tunczyka i kefiru) wchodzi jajko gotowane. wedlug mnie to wcale nie jest tak malo tyle, ze chyba nie wystarczajaco by zmienic to jak wygladam, ile mam energii, sily, bo jesli chodzi o glodzenie sie to nie w moim przypadku. wiele osob uwaza, ze chodze wyglodzona, a tak w rzeczywistosci nie jest. starcza mi to co jem,
nie czuje glodu. byc moze dlatego, ze to zniejszone kcal trwa od roku? nie wiem. na dodanie bialka, jakiegos dobrego tluszczu moge sonie ewentualnie pozwolic, bo wiem, ze za raz nie wstane z lozka albo nie podejde pod te schody do pokouj, ale obrzydzenie we mnie wzbudza jedzenie tluste- jak mama cos smazy to wymiotowac mi sie chce, gdy robi obiad to nie moge patrzec na to zarcie, skraetu jelit dostaje! teraz gdy jem wiecej bialka mam troche problemy z zoladkiem, chyba wiecie o co mi chodzi, wzdecia i te sprawy, ale to ponoc normalne w moim przypadku. nie chce by inni sie smiali ze mnie. wiem, ze nie wygladam atrakcyjnie- kosci, prawie przeswitujaca skora i te okropne zyly, ktore mozna dostrzec z daleka, ale nadal to do mnie nie przemawia. jedyny impuls dla mnie, by wziasc sie w garsc i walczyc to ten zanik miesni, bo sil brak i okresu tez:(