A to przez mamę ten strach. Bo mówi, że sama tam będę, jeszcze mi coś zrobią, są silniejsi itp xD No i mam stracha ;D ale pójdę na tę siłkę. :) dyszka za wstęp, raz w tygodni to nie majątek. 100 zł karnet, ale na to raczej nie będę mogła sobie pozwolić. niestety. wtedy to codziennie by mnie tam widzieli ;)
No na razie ćwiczę regularnie i przyzwyczajam się, to już plus. Bo dawniej się zniechęcałam, odpuszczałam. Poza tym jak czytam artykuły, to jakoś się wdrażam w ćwiczenia i jakoś raźniej mi jest niż kiedy nie miałam żadnego pojęcia.
Poza tym, motywacja jest, jak zobaczyłam jak Lara Croft [taki bodajże miała nick] schudła.
Ćwiczę, tylko problem właśnie w tym, że jak boli, to robię coś innego. a wtedy powinnam właśnie najbardziej ćwiczyć, bo wtedy spalają się kalorię, a do momentu bólu to praktycznie rozgrzewka. No ale z czasem jakoś to przezwyciężę. Trzymajcie kciuki ;)
No i lepiej by mi się ćwiczyło na siłowni. Tam bym widziała jak inni to robią, czułabym, że nie jestem sama. Na aerobiku też mi się lepiej ćwiczy, jak z kimś. No i ma się wrażenie, że jak ze sprzętem, to tak bardziej profesjonalnie i az chce się ćwiczyć ;) A w domu na podłodze to nuda ;)
No na razie ćwiczę regularnie i przyzwyczajam się, to już plus. Bo dawniej się zniechęcałam, odpuszczałam. Poza tym jak czytam artykuły, to jakoś się wdrażam w ćwiczenia i jakoś raźniej mi jest niż kiedy nie miałam żadnego pojęcia.
Poza tym, motywacja jest, jak zobaczyłam jak Lara Croft [taki bodajże miała nick] schudła.
Ćwiczę, tylko problem właśnie w tym, że jak boli, to robię coś innego. a wtedy powinnam właśnie najbardziej ćwiczyć, bo wtedy spalają się kalorię, a do momentu bólu to praktycznie rozgrzewka. No ale z czasem jakoś to przezwyciężę. Trzymajcie kciuki ;)
No i lepiej by mi się ćwiczyło na siłowni. Tam bym widziała jak inni to robią, czułabym, że nie jestem sama. Na aerobiku też mi się lepiej ćwiczy, jak z kimś. No i ma się wrażenie, że jak ze sprzętem, to tak bardziej profesjonalnie i az chce się ćwiczyć ;) A w domu na podłodze to nuda ;)