Wiem, zapisuje sie do grupy terapeutycznej. ale jestem zalamana ta dieta. jem za duzo. siedze w domu i dojadam niepotrzebnie. cholera, wykupie ten lek, moze nastroj bedzie lepszy i apetyt mniejszy... po alergologu wyszlo, ze mam uczulenie na orzechy, laktoze, gluten. szkoda. nadal tyje i trace miesnie

moze faktycznie sprobowac ta diete optymalna, ale boje sie ryzykowac.. juz nic nie bedzie takie, jak kiedys

metabolizm tak wolny...nie wiem, nie mam doswiadczenia w ukladaniu diet, a ta candide przeciez trzeba zaglodzic...
Moze, bez sciemy, napisze, co jem. co dzis zjadlam
na sniadanie np, bede pisac, bo nie potrafie tego kontrolowac, a wszamalam duzo.
i zle sie po tym czuje na dodatek.
60g soi 30-40 amarantusa, jaja przep 40-50g gryka 30g fasolka 400g lyzeczka awokado ogorki 400g szpinak 100g jakies
500kcal.
musze sie motywowac do liczenia tego. chce wyjsc z tego bagna, pozbyc sie strachu. nie wiem, mam juz tak zmeczona psychike...caly czas wszystkich tu doluje:( kurcze!