Hmm, postanowiłem wreszcie napisać/założyć temat.. w którym zadam pytanie gnębiące mnie od wielu, wielu lat.. a jeszcze nikt nie udzielił mi na nie odpowiedzi hehe .. No więc, co prawda nie burczy mi za często w żołądku (chyba, że piekielnie głodny jestem), ale mam inny problem.. Kiedy coś zjem, nie ważne ile, to jeszcze długo po posiłku robi mi się taka, ja bym to określił, "głodna" ślina. Taka ślina, ,,co się robi'', kiedy człowiek jest głodny.. chyba?
Ja nie wiem, czy to ma jakieś substancje rozpuszczające i trawiące, ale przez nią chce mi się jeść, choć w żołądku czuję się syty.
Ktoś może też tak ma albo wie, co to jest i jak sobie z tym radzić? Bo to trochę męczące skoro zjadam pożywny obiad (już nie mówię o innych posiłkach jak śniadania, podwieczorek, kolacja) a po godzinie, mimo pełnego brzucha czuje się głodny jak szewc przez ów ślinę ..
Ja nie wiem, czy to ma jakieś substancje rozpuszczające i trawiące, ale przez nią chce mi się jeść, choć w żołądku czuję się syty.
Ktoś może też tak ma albo wie, co to jest i jak sobie z tym radzić? Bo to trochę męczące skoro zjadam pożywny obiad (już nie mówię o innych posiłkach jak śniadania, podwieczorek, kolacja) a po godzinie, mimo pełnego brzucha czuje się głodny jak szewc przez ów ślinę ..
Krzysztof Piekarz
( tzn.. miewam to samo) - hm.. widocznie organizmowi brakuje kalori (tak Mi sie wydaje) , Mi to sie udaje zapic woda lub jak juz nie wyrzymuje to lapie sie za jakiegos baton lub cos innego i jest dobrze juz...